Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 lipca 2021

SPOTKANIE W CENTRUM NAUKI KOPERNIK

No tak... życie dostarcza niekończących się tematów w "mojej działce", a tu cisza na blogu. Na swoje usprawiedliwienie mam ogrom pracy, która za tymi "tematami" stoi. Przyroda nie cierpi jednak pustki i moja cisza w przestrzeni popularno-naukowej zyskała szansę wypełnienia się w najlepszy możliwy sposób. Jestem niezmiernie dumna i szczęśliwa z zaproszenia oraz możliwości wystąpienia w ramach cyklu Centrum Nauki Kopernik "Koronawirus na celowniku". Jeszcze bardziej cieszy mnie możliwość dzielenia ekranu z wspaniałymi kobietami, z którymi współpracuję i wspólnie zgłębiam nowe wyzwania, jakie stawia przed nami pandemia. Będziemy mówić o COVID-19 u dzieci i jego powikłaniach, w tym przede wszystkim o "ostrym zespołe pocovidowym" - PIMS, którym zajmujemy się naukowo od ponad roku. Spotkanie ma interaktywny charakter, zatem każdy z Was będzie mógł zadawać pytania. Czekam na Was już w najbliższą środę, 28.07.b.r. o godzinie 19:00



Jeśli nie możecie doczekac się środy i chcecie dowiedzieć się już dziś nieco więcej o wieloukładowym zespole zapalnym u dzieci - PIMS, zapraszam do lektury rozmowy, jaką miałam przyjemność odbyć z Agnieszką Sztyler-Turovsky na łamach Onet KOBIETA.

https://kobieta.onet.pl/nowa-choroba-u-dzieci-ktore-przeszly-covid-19-pediatra-o-pims/l4d9625  

niedziela, 15 marca 2020

Porozmawiaj z dzieckiem o koronawirusie


#porozmawiajzdzieckiem


Wszyscy jesteśmy bardzo przejęci i zestresowani, zastanawiamy się co nas czeka. Musimy podejmować trudne decyzje z dnia na dzień, przygotować się na różne scenariusze. Czasem poziom napięcia sięga zenitu. Pamiętajmy, że przyglądają nam się i przysłuchują nasze dzieci. Ich wyobraźnia szaleje, bo przecież jeśli mama i tata się boją to koronawirus musi być naprawdę straszny. Nasze pociechy nieczęsto widują nas w takim stanie. Myślałam o tym jak rozmawiać z dziećmi o koronawirusie, o tym jak Wam pomóc w tej kwestii. Wydaje mi się, że istotne pytanie nie brzmi jednak "jak", tylko "kiedy". Jeśli do tej pory nie omówiliście tematu koronawirusa - zróbcie to jak najszybciej. Nie pozostawiajcie dzieci w ciemnościach własnych domysłów i wyobraźni pełnej demonów i potworów. Nie każcie im mierzyć się samodzielnie z lękiem przed śmiercią. Ci z Was, którzy często i otwarcie rozmawiają ze swoimi dziećmi na pewno usłyszeli już pytania "czy zachorujemy na koronawirusa?", "czy ty możesz zachorować?", "czy możesz umrzeć?", "skoro najgorzej chorują starsi to czy babcia może umrzeć?". Jeśli Wasze dzieci nie zapytały o to wprost, możecie być pewni, że takie właśnie pytania krążą po ich głowach. Dzieci werbalizują nasze najgłębsze obawy, ale musimy się z nimi zmierzyć. Odpowiadajcie uczciwie: że dzieciom nic nie grozi, bo dzieci przechodzą zakażenie łagodnie, że większość osób zdrowieje i nic złego im się nie dzieje, ale że części rzeczy nie wiecie, że też się obawiacie. Nie chodzi o obietnice bez pokrycia, ale o możliwość wyrażenia emocji, ubrania w słowa swoich obaw.

TUTAJ znajdziecie cudowny komiks do pobrania w PDF, jest także w wersji polskojęzycznej. Dla młodszych dzieci - to dobry start do rozmowy. Powodzenia!

Obraz ambermb z Pixabay 

wtorek, 10 marca 2020

Koronawirus - jak żyć?

Z dnia na dzień w Europie rośnie liczba osób zakażonych "nowym koronawirusem" SARS CoV2. Dyrektor generalny WHO przyznał, że ryzyko pandemii jest już bardzo duże ale i będzie to pierwsza pandemia, którą da się kontrolować. Doświadczenia chińskie pokazują, że przy odpowiedniej determinacji oraz tempie działań - jesteśmy w stanie spowolnić i ograniczyć zasięg epidemii. Zdecydowana większość zakażeń przebiega z objawami chorobowymi, a wśród nich - dominuje podwyższona temperatura ciała. W Chinach, gdzie udało się znacznie zmniejszyć liczbę zachorowań i mimo ogromnych rozmiarów epidemii - opanować sytuację, kluczem do sukcesu okazało się bardzo restrykcyjne przestrzeganie zasad kwarantanny, izolacji oraz monitorowanie temperatury ciała na każdym kroku. Zamknięto wszelkie miejsca spotkań międzyludzkich, a w miejscach do których od czasu do czasu trzeba się udać, t.j. sklepy czy poradnie - na wejściu mierzona jest temperatura ciała. Osoby z choćby stanem podgorączkowym odsyłane są do wyznaczonych placówek, gdzie wykonuje się badania diagnostyczne i podejmuje odpowiednie kroki - hospitalizacja/kwarantanna domowa. Ściśle przestrzega się także zasad dezynfekcji powierzchni oraz higieny rąk.

Polska znajduje się dopiero u progu epidemii. Zapewne w najbliższych dniach będziemy świadkami efektu kuli śnieżnej, a liczba osób chorych i poddanych kwarantannie będzie się zwiększać tak jak w innych krajach europejskich. 
Większość czytelników tego bloga to młodzi, aktywni ludzie, osoby świadome zasad zdrowego stylu życia. Dla większości z nas zakażenie koronawirusem nie stanowi wielkiego zagrożenia - ponad 80% osób przechodzi infekcję łagodnie, z objawami grypopodobnymi. Mamy niewiele danych dotyczących zakażeń u dzieci, ale wygląda na to, że przechodzą je najłagodniej. Nie znaczy to jednak, że nie ulegają zakażeniu, wręcz przeciwnie, ponieważ poznają świat wszystkimi zmysłami, dotykają wszystkiego co się da, a ich ręce często wędrują do buzi - zakażają się nawet częściej niż pozostali i stanowią istotne źródło zakażeń dla innych, w tym przede wszystkim swoich dziadków. To osoby starsze oraz przewlekle chore są narażone na najcięższy przebieg zakażenia, często wymagają podawania tlenu a niejednokrotnie sztucznej wentylacji za pomocą respiratora.  


Staram się być optymistką i wiem, że w szczególnych sytuacjach nasz naród potrafi się zjednoczyć i wykazać piękną postawą. Niemniej przypomina mi się pewna nieprzyjemna scena z jednego z dyżurów: Jest godzina 23. Na oddziale i przynależnej izbie przyjęć są dwie pielęgniarki i ja (to moja 15. godzina pracy, jeszcze 9-10 do końca zmiany). Dopiero co przyjęłam 8-miesięczne niemowlę z zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych, szykujemy je do punkcji lędźwiowej, jednocześnie staramy się trzymać rękę na pulsie i doglądać innego bardzo chorego dziecka z zapaleniem mózgu i zaburzeniami świadomości. Do izby przyjęć zgłaszają się kolejni pacjenci - robię szybkie rozeznanie. Ośmiolatek z wysypką, nie ma żadnych niepokojących objawów, nie wymaga natychmiastowej pomocy, więc przepraszam rodziców i proszę ich o cierpliwość - wrócę do nich kiedy skończę zajmować się wymagającymi pilnych interwencji pacjentami na oddziale. Słyszę w odpowiedzi: "Nie obchodzi mnie kim się tam pani zajmuje, moje dziecko jest chore tu i teraz i ma być zbadane".  Zapewne było to impulsywne, nieprzemyślane stwierdzenie. Ale nie był to jedyny raz kiedy przez pacjentów, szczególnie w sytuacji stresu przemawiała postawa "należymisizmu". Obawiam się, że  właśnie "należymisizm" przesłoni poczucie odpowiedzialności społecznej i będzie bardzo dużą przeszkodą w podjęciu niezbędnych wyrzeczeń. Dlatego chcę zwrócić uwagę na pewien bardzo ważny fakt. 
Nawet jeżeli koronawirus nie jest bezpośrednio dla Ciebie istotnym zagrożeniem - jesteś młody, w pełni sił, wysportowany, odżywiasz się w zbilansowany sposób, unikasz przetworzonych produktów, jesz pięć posiłków dziennie i wypijasz 2 litry wody na dobę - to także twój problem. Dlaczego? Wystarczy drobnostka - pech, taki jak ostre zapalenie wyrostka robaczkowego, czy wypadek komunikacyjny i może się okazać, że nie będzie dla Ciebie miejsca w szpitalu, że nie da się przeprowadzić operacji, ponieważ wszystkie respiratory są zajęte przez ciężko chorych pacjentów z COVID 19. Albo nie ma już maseczek chirurgicznych i lekarze nie mają jak pracować na sali operacyjnej. Epidemia koronawirusa nie wymazuje wszystkich dotychczasowych problemów medycznych z jakimi do tej pory się borykaliśmy. Nasz system opieki zdrowotnej jest od lat niedofinansowany. Brakuje personelu medycznego. Brytyjczycy zapowiedzieli, że w związku z epidemią, przywrócą do pracy emerytów. U nas niemal wszyscy emerytowani lekarze i pielęgniarki pracują, nadal dyżurują łatając system. Zakażenia wśród personelu medycznego wywołane m.in. niedostatkami w zakresie środków ochrony osobistej dodatkowo pogrążą sytuację. Nie stać nas jako społeczeństwa na epidemię na skalę włoską.    
Obraz Brian Merrill z Pixabay 

Od około 30 lat korzystamy z przywilejów wolności oraz demokracji. Być może zapędziliśmy się już w konsumpcjonizmie oraz egocentryzmie i zapominamy, że prawa każdego człowieka ograniczone są prawami innych ludzi, a "władza" nie jest już naszym wrogiem - jej rolą jest nasza ochrona. Każdy z nas, zamiast drwić i pielęgnować jak nam się zdaje niezbywalne prawa do swobodnego życia - powinien naprawdę przemyśleć jak zmienić swoje nawyki w tym wyjątkowym czasie. 

Podstawowe zasady profilaktyki opisano tutaj. 

Ponadto przemyśl jakie elementy życia codziennego są dla Ciebie tak istotne, że nie jesteś w stanie żyć bez nich przez najbliższych kilka tygodni (W UK i Niemczech prognozy mówią o 3 miesiącach trwania epidemii). 

- Zrezygnuj z wyjść na imprezy, do kin, teatrów, na sale zabaw i we wszelkie inne miejsca skupiające większe grupy ludzi. Zastąp je aktywnością na otwartym powietrzu i kameralnymi spotkaniami z bliskimi w domu (oczywiście o ile są zdrowi).
- Jeśli możesz - unikaj środków transportu zbiorowego. Przesiądź się na rower. Jeśli nie ma innego wyjścia - korzystaj z komunikacji miejskiej, ale przemyśl dobrze każdą podróż - każdy przejazd którego uda Ci się uniknąć, to o jedno potencjalne spotkanie z osobą chorą mniej. 
- Rób zakupy poza godzinami szczytu lub korzystaj z zakupów internetowych. Jeśli w twoim otoczeniu są osoby starsze lub przewlekle chore - pomóż im, aby nie musiały wychodzić z domu. 
- Odłóż planowane na najbliższy czas podróże, szczególnie w rejony o większej liczbie zachorowań.
- Postaraj się tymczasowo zastąpić osobiste uczestniczenie w ceremoniach religijnych i kulturalnych śledzeniem ich za pomocą mediów. 
- Jeśli Twoje dzieci są chore - zostań z nimi w domu. Nie pozwalaj w tym czasie na kontakt z osobami starszymi ani przewlekle chorymi.
- Jeśli jesteś chory - zostań w domu. Jeśli podejrzewasz u siebie lub swoich bliskich COVID-19 zastosuj się do porad zamieszczonych TUTAJ
- Ogranicz wizyty w placówkach opieki zdrowotnej i aptekach do absolutnego minimum.

Być może wydaje się to Wam zbyt rygorystyczne albo zbyt wczesne. Może tak jak wiele osób liczycie, że wraz z nadejściem ciepłej pogody problem "sam się rozwiąże". Wszyscy eksperci przestrzegają jednak przed taką postawą - nie znamy jeszcze wystarczająco nowego koronawirusa, nie wiemy jak się zachowa. Nie możemy czekać biernie polegając na teoretycznych, niepotwierdzonych przesłankach. Wirus pokazał już, że potrafi szerzyć się w temperaturach typowych dla naszej wiosny. Być może jego aktywność nieco spadnie, może będzie krócej żył poza organizmem człowieka. BYĆ MOŻE. A co jeśli tak nie będzie? Nie dajmy się zaskoczyć. Bądźmy przygotowani i solidarni. Im bardziej się postaramy, im więcej odmówimy sobie teraz - tym szybciej będziemy mogli wrócić do beztroskiego życia.     

niedziela, 29 kwietnia 2018

Musisz to umieć! Pierwsza pomoc w zadławieniu/zakrztuszeniu

Wstyd się przyznać od jak dawna nosiłam się z zamiarem opisania zasad rozpoznawania stanów zagrożenia życia u dzieci oraz zasad pierwszej pomocy. Pojawiła się doskonała okazja by wreszcie zrealizować to postanowienie. Jakiś czas temu napisała do mnie Pani Monika Życka - mama, która chciała dowiedzieć się wszystkiego o żywieniu dzieci, a szczególnie o metodzie BLW. Po zaspokojeniu głodu na wiedzę, uznała, że trzeba się nią podzielić i stworzyła projekt własnej książki "BLW Bardzo Lubię Wcinać". Pani Monika poprosiła mnie o udzielenie odpowiedzi na kilka pytań nurtujących mamy. Dzięki temu mój post zamiast "akademickiego wykładu" ma bardziej praktyczny wymiar (przynajmniej mam taką nadzieję). Przedstawiam przystawkę przed wersją drukowaną - w książce ;)


Jak odróżnić zakrztuszenie od zadławienia?

Źródło
Człowiek to niewątpliwie najbardziej rozwinięta istota na Ziemi, ale zdobycze ewolucyjne mają swoją cenę. Możemy nosić swoje dzieci na rękach a nie w pysku, próbować różnych technik chodu kołyszącego w razie kolek, szeptać im do snu i śpiewać kołysanki. Aby ludzkie ciało było zdolne do wszystkich tych wyczynów - anatomia musiała pójść na pewne ustępstwa. Drogi dla pokarmu oraz dla powietrza, którym oddychamy mają wspólny odcinek w gardle, a później biegną równolegle, bardzo blisko siebie. U większości zwierząt też tak jest, ale krtań i tchawica (droga oddechowa) oraz przełyk (droga pokarmowa) ułożone są poziomo. U nas - niemal pionowo. W ten sposób dużo łatwiej może dojść do sytuacji, w której to, co miało zostać połknięte, wpada do “złej dziurki”.

wtorek, 29 sierpnia 2017

4 najczęstsze pułapki związane z pasożytami

Obcy atakuje!

www.doktor-mama.plChoroby pasożytnicze przyprawiają większość rodziców o gęsią skórkę. Przywołują okropne skojarzenia, brzydzą i przerażają. Trudno bowiem wyobrazić sobie, że coś, co widać gołym okiem, rusza się, ba! nawet rozmnaża - może robić to wszystko wewnątrz organizmu człowieka. Spośród wielu czynników infekcyjnych: wirusy, bakterie, grzyby, pasożyty, te ostatnie wywołują zdecydowanie najwięcej emocji. Na szczęście, dzięki obecnym standardom higienicznym, w krajach rozwiniętych (w tym w Polsce), choroby pasożytnicze stały się niemal marginalnym problemem zdrowotnym. Pewnie wiele osób obruszy się w pierwszym odruchu na moje stwierdzenie. Przez ostatnie miesiące zbierałam odpowiedzi na pytania ankiety internetowej dotyczącej Waszych doświadczeń z pasożytami. Okazuje się, że bardzo dużo dzieci miało rozpoznaną chorobę pasożytniczą i/lub było leczonych przeciwpasożytniczo. Jak mogę zatem pisać o marginalnym problemie?

piątek, 2 czerwca 2017

Słoneczko ty opamiętaj się...

"Słoneczko ty opamiętaj się
owszem czaruj, świeć,
tylko o tym wiec, ja ostrzegam cię
chyba, że chcesz spalić mnie"
Zbigniew Wodecki, Opowiadaj mi tak
Ten cytat z genialnej piosenki Zbigniewa Wodeckiego chciałabym uczynić mottem na letni czas. Panie Zbigniewie, czy domyśliłby się Pan, iż Pańska twórczość może posłużyć propagowaniu zasad dbania o zdrowie? Proszę mi wybaczyć, tam z Góry, że przywłaszczam słowa śpiewane w zupełnie innym celu, na własny użytek. Dziękuję za tę i wiele innych wspaniałych piosenek!


źródło zdj.: nasa.gov

Opalenizna nie zawsze w cenie

Opalenizna kojarzy się z letnią energią, witalnością i urodą, choć nie zawsze była symbolem dobrobytu. Wbrew przeciwnie, przez wieki, to właśnie skóra nietknięta słonecznymi promieniami świadczyła o przynależności do wyższych klas. Prosty przykład - "Martin Eden" Jacka Londona - on marynarz, który postanawia zostać pisarzem, ona - panienka z wyższych sfer. On opalony, ona blada - ta różnica była prostym ale jednocześnie bardzo silnym zabiegiem literackim, podkreślającym "niestosowność" jego miłości do niej. Prawdziwa dama, aż do początku XX wieku nie wychylała się spod parasolki. Miała być delikatna, blada i sprawiać wrażenie, jakby w każdej chwili mogła omdleć, dając szansę na zaoferowanie wsparcia jakimś męskim ramionom. Dziś wydaje nam się to niedorzeczne, a kobiety w pczuciu wolności i niezależności mogą odsłaniać i opalać co i gdzie chcą. Gdy tylko stopnieją śniegi, w telewizji, prasie i na bilbordach pojawiają się opalone ciała zachęcające nas do odnowy biologicznej, odświeżenia garderoby i wakacyjnych wyjazdów. Ciekawe, czy za kilkadziesiąt lat, następne pokolenia kobiet nie będą przyglądać się ze zdumieniem tej naszej modzie na brąz? Pozbawione wewnętrznego przymusu oporu wobec dawnych stereotypów, spojrzą na opalanie z wiedzą, którą od lat posiadamy, ale jakoś do nas nie trafia - nadmierna ekspozycja na słońce jest niebezpieczna dla zdrowia.

poniedziałek, 29 maja 2017

Miastonauci - spotkanie sztuki, fantazji i polskiej architektury

Delikatne, trochę nieprzewidywalne i niepowtarzalne - akwarele, to technika, która najlepiej moim zdaniem służy próbom uchwycenia marzeń sennych. Rozpływające się, przenikające wzajemnie barwy pozwalają tworzyć efemeryczne światy, a kolejne warstwy pigmentu nadają im intensywność - od zwiewnych, niczym tiulowa tkanina po intensywne - jak kolory rajskich ptaków. Uwielbiam akwarele, chętnie z nimi eksperymentujemy z Hanią i Zuzią. Czasem powstają z tego ich pierwsze dzieła :)



Niedawno w nasze ręce wpadła przepiękna książka - nie wiem kto cieszył się nią bardziej, ja, czy moje córki. Piórko Architekta z wielką precyzją nakreśliło wyraźne granice znanego nam świata i to bardzo bliskiego, gdyż bazującego na elementach zabudowy Warszawy, Krakowa, Poznania czy Wrocławia. Ale zaraz, czy na pewno poznajemy te miejsca? Z dziwacznymi mostami, lewitujące na połaciach geometrycznej trawy, wsparte na długich kolumnach? Akwarele, które wypełniły ten niesamowity świat sprawiają, że oglądając kolejne strony książki, czujemy się trochę jak we śnie. Miastonauci przywodzą na myśl urbanistyczną wersję Krainy Czarów Alicji. Nawiązują do surrealizmu, który jako dorośli kojarzymy głównie z dziełami tak znanych twórców jak Salvador Dali. Zapominamy, że dzieci posługują się nim świetnie w swoich zabawach i wyobrażeniach. Surrealizm, to właśnie styl dziecięcej Fantazji!

Autor książki - Tytus Brzozowski - udowodnił, że dzieci mogą być doskonałymi odbiorcami sztuki. Zestawienie prawdziwych miejsc z fantastycznymi i absurdalnymi elementami, takimi jak balony z czajnikami unoszące się nad miastem, to niezwykły zabieg artystyczny. Pokazuje, że jedynym ograniczeniem w kreowaniu naszej rzeczywistości są granice naszej wyobraźni, a świat wokół nas, może być taki, jakim go widzimy. Czasem warto spojrzeć na niego oczami dziecka.

"Miastonauci" to prawdziwa uczta dla oczu i dla duszy, a dla dzieci dodatkowo świetna zabawa. Każda z cudacznych postaci kontynuuje na kolejnych stronach swoją przygodę, dąży do swojego (nieraz dziwacznego) celu. Dodatkowo, do rozwiązania mamy kilka zagadek matematycznych.

Chylę czoła i dziękuję Autorowi, który zechciał podzielić się swoimi Dziełami z dziećmi. Książkę polecam jednak także dorosłym, szczególnie tym znużonym codziennością. Może i Wasze miasto ma w sobie coś fantastycznego? Może odnajdziecie na nowo klucz do świata swojej dziecięcej Fantazji?

poniedziałek, 28 listopada 2016

Książka, którą dorośli chcą czytać swoim dzieciom

"Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek (czterech prawych i sześciu lewych"

Autor: Justyna Bednarek

Czy Wy też po każdym praniu przekonujecie się, że część skarpetek pozostaje bez pary? Na pewno. Przecież Skarpetkowy Potwór stał się postacią tak głęboko zakorzenioną w naszej świadomości, że Terry Pratchett umieścił go w swojej książce "Wiedźmikołaj" na jednym wózku z takimi bohaterami dziecięcej wyobraźni, jak Mikołaj, czy Wróżka Zębuszka. Justyna Bednarek proponuje zupełnie nowe spojrzenie na problem znikających skarpetek. Wydaje mi się, że jej wytłumaczenie, dużo bardziej wpisuje się w dzisiejszy styl życia...

poniedziałek, 7 listopada 2016

Choroba dłoni, stóp i ust, czyli tzw. "bostonka"

Doktor Mama


Dawno nie miałam okazji zrealizować założenia tego bloga w tak pełnym wymiarze, jak tym razem. Pracując na oddziale zakaźnym wielokrotnie diagnozowałam chorobę dłoni, stóp i ust (w dalszej części tekstu: ChDSU). Uczę o niej studentów medycyny tak, aby potrafili rozróżnić ją od innych chorób wysypkowych wieku dziecięcego. Niedawno miałam okazję poznać ChDSU na własnej skórze. I to całkiem dosłownie... Teraz mogę zatem podzielić się nie tylko wiedzą, ale i wrażeniami.

Co to jest Choroba dłoni, stóp i ust?

Jest to choroba wirusowa wywołana przez różnego rodzaju enterowirusy, w tym wirusy Coxackie. Potocznie nazywana jest "bostonką" lub "chorobą bostońską", ale nazwa ta jest niewłaściwa, dlatego nie będę jej dalej stosować. Choroba wysypkowa, o której mowa w tym poście, na całym świecie funkcjonuje pod nazwą hand, foot mouth disease i tego będziemy się trzymać.
W zależności od tego jaki wirus wywołuje chorobę, jej przebieg może nieco się różnić. Wspólną cechą wszystkich postaci jest występowanie wysypki na dłoniach (po ich wewnętrznej stronie), na podeszwach stóp oraz w jamie ustnej (a dokładniej na łukach podniebiennych, czyli z tyłu - w gardle). Większość innych chorób zakaźnych, objawiających się wysypką, omija te lokalizacje. W niewyszukanej na pierwszy rzut oka nazwie choroby, jest zatem zawarta najcenniejsza podpowiedź diagnostyczna.
Doktor Mama
ChDSU. Wysypka obecna na wewnętrznej powierzchni dłoni. 

Co to jest herpangina i dlaczego o niej wspominam?

Herpangina to także choroba wirusowa, wywołana przez enterowirusy. W tej postaci nie występują zmiany na skórze, a jedynie w gardle. Są one dosyć charakterystyczne, ale ponieważ choroba przebiega często z gorączką, a gardło jest czerwone i bardzo bolesne, herpangina bywa mylona ze "zwykłą" anginą paciorkowcową. Niestety na wirusy nie działają antybiotyki, w związku z czym, w przeciwieństwie do anginy paciorkowcowej, choćby nie wiem jaki antybiotyk podać - nie będzie to miało wpływu na przebieg choroby.

Przedstawiam sprawców - enterowirusy

Istnieje wiele różnych wirusów należących do tej grupy, w tym po prostu enterowirusy i wirusy Coxackie (jedne i drugie numeruje się). Wiele typów wiąże się z objawami ChDSU, a to które dominują zależy od szerokości geograficznej. W Polsce na szczęście raczej nie obserwuje się "najgorszych" typów. Mam na myśli przede wszystkim enterowirus 71, który w Azji wiązany jest z poważnymi powikłaniami (ze strony ośrodkowego układu nerwowego, płuc i serca). Pojawił się za to nowy dla nas sprawca - wirus Coxackie A6. Cytując słowa piosenki McClain'a: "There's a new man in town". To oznacza, że możemy spodziewać się częstszych ognisk epidemii w żłobkach, przedszkolach ale i częstszych przypadków u starszych dzieci i dorosłych (co do tej pory raczej się nie zdarzało). Nasz układ immunologiczny nie zna jeszcze tego wirusa, nie mamy co do niego żadnych "wspomnień immunologicznych", nie jesteśmy uodpornieni, a więc możemy jako rodzice zarazić się od swoich dzieci i przejść pełnoobjawową chorobą (nawet gorzej niż nasze pociechy). Poniżej znajdziecie szczegółowe informacje na temat przebiegu typowej ChDSU, a także stosunkowo nowej w Polsce postaci wywoływanej przez Coxackie A6, z którym to mam osobiste porachunki...

Mam nadzieję, że dzięki tej lekturze będziecie przygotowani w razie gdyby Wasze dziecko miało kontakt z kimś chorym na ChDSU lub samo miało objawy choroby.


piątek, 24 czerwca 2016

Kompendium wiedzy o bliźniętach - osobiście i medycznie.



Czyli trochę medycznie, a trochę osobiście; trochę na serio, a trochę z przymrużeniem oka - przemyślenia po 3 latach bycia mamą bliźniąt :)

Poniższy artykuł ukazał się w nieco okrojonej wersji w pierwszym numerze czasopisma Dziecko Extra. Dziękuję za wyzwanie, jakie postawiła przede mną Pani Redaktor Joanna Szulc. Pisanie o bliźniętach otworzyło wiele szuflad w szafie moich wspomnień, skłoniło do głębokiej refleksji i podsumowania najważniejszego czasu w moim życiu.
Moim kochanym córeczkom - podobnym, a tak bardzo różnym!

Bliźniacza moc

Hania wybiera z reguły jednego warkocza, Zuzia – dwa. Role Elzy i Anny są rozdzielane każdego dnia. Oczywiście wszystkie małe dziewczynki są teraz siostrami z Krainy Lodu. Obserwując swoje córeczki, nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że tak jak baśniowe bohaterki, łączy je niezwykła więź.
Relacje pomiędzy bliźniętami od zawsze intrygowały. W wielu kulturach bliźniakom przypisywano nadprzyrodzone zdolności lub szczególne role. Mitologiczne pary rodzeństwa uzupełniały się niczym dwie połowy tego samego bytu tworząc Słońce i Księżyc, Niebo i Ziemię, Wieczorną i Poranną Gwiazdę, bądź wręcz przeciwnie – stanowiły wzajemne przeciwieństwa reprezentując dobre i złe moce, tocząc odwieczne boje.
Od starożytnej Grecji zaczynając, a kończąc na scenach z Gwiezdnych Wojen - bliźnięta przedstawiane były jako osoby połączone magiczną siłą. Czy faktycznie rozumieją się bez słów  i współodczuwają doznania brata lub siostry? W codziennych relacjach moje córeczki zachowują się jak każde rodzeństwo – kochają się, bawią wspólnie, kłócą się i tłuką nawzajem gdy uznają, że „mój jest ten kawałek podłogi”. Zdarzają się jednak sytuacje, w których faktycznie ujawnia się „bliźniacza moc”. Poznaję początek każdej choroby dużo szybciej, niż pojawiają się jakiekolwiek objawy – nagle Hania staje się troskliwa wobec Zuzi, ustępuje jej (co na co dzień raczej się nie zdarza), albo odwrotnie – Zuzia stara się za wszelką cenę rozweselić Hanię – stroi miny, wygłupia się, przynosi ulubione zabawki. Już po chwili każdej rozłąki dziewczyny dopytują o siebie nawzajem i średnio co 15 min upewniają się co w tym czasie robi siostra. Myślę, że nie tęsknią tak bardzo za nikim, jak za sobą nawzajem. Trudno się temu dziwić – w końcu od samego początku są razem. W przypadku bliźniąt jednojajowych w sensie biologicznym były nawet początkowo jednym bytem – jedną komórką. Można powiedzieć, że nasi przodkowie mieli niezwykłą intuicję opisując bliźnięta jako dwie połówki tej samej istoty...
Przyjrzyjmy się zatem fenomenalnemu zjawisku bliźniąt od początku.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Dzieciństwo w XL

Zespół metaboliczny - "dorosła choroba" coraz częstsza w wieku dziecięcym

Zespół metaboliczny to grupa niebezpiecznych czynników, które sprawiają, że ryzyko cukrzycy typu 2 oraz chorób sercowo-naczyniowych (takich jak choroba wieńcowa) w przyszłości jest bardzo wysokie. Obecnie coraz częściej, oprócz wymienionych schorzeń obserwuje się także uszkodzenie wątroby wynikające z jej stłuszczenia. Pewnie zaglądając na bloga o tematyce dotyczącej głównie małych dzieci nie spodziewaliście się artykułu o takich schorzeniach. Nic dziwnego, cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, miażdżyca, marskość wątroby - to hasła, które kojarzą nam się raczej z pokoleniem osób starszych. Nie myślimy o nich nawet w kontekście własnego zdrowia, a co dopiero naszych pociech! Tymczasem, niestety coraz częściej to właśnie pediatrzy rozpoznają zespół metaboliczny u swoich pacjentów. Wygląda na to, że gdy nasze dzieci osiągną nasz wiek, wspomniane schorzenia będą obecne w ich rzeczywistości dużo bardziej, niż w naszym pokoleniu. 



Jak rozpoznaje się zespół metaboliczny?

sobota, 19 marca 2016

Dzieci całkiem lubią robaki...

Przychodzi taki moment, że wszystko co straszne i obrzydliwe - fascynuje! Nieco w duchu naszych pasożytniczych badań, zrobiłam z córeczkami robaki. Moim zdaniem wyglądają całkiem sympatycznie ;)


Jak wykonać robaczki z wytłaczanek?
1) Wytnij rządek wytłaczanek z pojemnika po jajkach.
2) Wręcz dziecku farby i pozwól pomalować robaczka na wybrane kolory. Technika dowolna - pędzelkami (najlepiej dosyć dużymi, żeby nie wyczerpać dziecięcej cierpliwości), palcami, gąbką - czym przyjdzie Wam do głowy.
3) Kiedy wszystko wyschnie doklej pomponiki, bądź inne elementy, które imitują nóżki i oczy.

PS. Przypominam o naszej pasożytniczej ankiecie, już niedługo zacznę odkrywać kolejne nagrody jakie można zdobyć! :)

WYPEŁNIJ ANKIETĘ!

piątek, 11 marca 2016

Choroby pasożytnicze u dzieci - oczami rodziców

Drodzy czytelnicy!


Pracując na Oddziale Zakaźnym często widzę jak ogromny lęk wywołują choroby pasożytnicze, jak często rozpoznawana jest ta grupa schorzeń i jak wiele badań jest w tym kierunku wykonywanych. Wiem, że obiecałam post na ten temat i słowa dotrzymam. Ba, nawet całkiem sporo już na ten temat napisałam. Prawdę mówiąc przygotowałam tak dużo materiału, że zdecydowanie przerasta to jeden post, a nadal nie wyczerpuje tematu. Przygotowując artykuł sprawdziłam, czego można dowiedzieć się na temat pasożytów od "doktora Google" i włos mi się na głowie zjeżył. Miałam gęsią skórkę czytając zarówno treści porad umieszczanych na popularnych portalach dla rodziców, jak i komentarze oraz zeznania samych pokrzywdzonych. Postanowiłam zatem zgłębić nieco ten temat i poznać najpierw Wasze doświadczenia. Wraz z koleżanką opracowałyśmy ankietę, której wypełnienie zajmuje ok 3-10 min.
Po uzyskaniu założonej przeze mnie liczby odpowiedzi, opublikuję post na temat pasożytów. Oczywiście, jeśli będziecie ciekawi wyników samej ankiety - podzielę się z Wami także naszymi odkryciami :)
Tymczasem zachęcam do udziału w ankiecie, rozsyłania linków do znajomych i przekazywania go sobie nawzajem. Sprawdźmy wspólnie, czy choroby pasożytnicze, to nadal aktualny problem. Nie omieszkam skonfrontować wyników z aktualnymi danymi epidemiologicznymi i zaleceniami!

PS. Wśród osób, które wezmą udział w ankiecie rozlosowane zostaną nagrody rzeczowe (książki dla dzieci i nagrody-niespodzianki).





Link do przesyłania ankiety: http://goo.gl/forms/ARymguss29


sobota, 25 kwietnia 2015

Nie puść szczęścia z dym(ki)em...

Poniższy tekst ukazał się w numerze kwietniowym czasopisma "Dziecko" 

 

Misja "rzuć palenie"

Jeśli spotkasz niewysoką (o ile w obcasach, bez nich raczej niską), krótko obciętą kobietę, która podejmuje ryzyko upominania obcych osób o szkodliwości palenia przy dzieciach, to pewnie ja. Wbrew pozorom, takie „brawurowe” zachowanie nie wynika z mojej potrzeby szukania problemów, a wręcz przeciwnie – chcę ich oszczędzić, zarówno palącym rodzicom, jak ich dzieciom. Można powiedzieć, że walka z nikotynizmem stała się moją „misją” już w momencie narodzin, kiedy to rzucił palenie mój dziadek. Ten piękny gest z jego strony cenię do dzisiaj i uważam za wspaniały prezent z okazji pojawienia się dziecka w rodzinie. Przejdźmy jednak do meritum – o jakich problemach związanych z paleniem  mowa?

środa, 25 marca 2015

Uszy - jak dbać o genialną konstrukcję?

Źródło zdj.
Aby dobrze zrozumieć to, w jaki sposób dbać o uszy, trzeba zapoznać się z tym jak są one zbudowane i jaką rolę pełnią poszczególne elementy tej genialnej konstrukcji. Tak, wiem, schemat wygląda na skomplikowany, ale postaram się przeprowadzić Was po tym labiryncie w możliwie przystępny sposób.

 

Genialna konstrukcja


Małżowina uszna - to, na co w potocznym rozumieniu mówi się ucho. Dla lekarzy ucho kończy się wewnątrz czaszki, a małżowiną uszną nazywa się część, która "odstaje" od głowy. Niezwykły kształt małżowiny usznej pozwala ukierunkować fale dźwiękowe. Małżowiny uszne są zatem naszymi osobistymi "radarami".
Ujście przewodu słuchowego zewnętrznego - otwór, który widzimy patrząc na ucho z zewnątrz i który prowadzi do przewodu słuchowego. Miejsce tak intrygujące w wieku 1-2 lat (a czasem i dłużej), że wpychane są do niego  wszelkie przedmioty, które tylko pasują średnicą, jak ziarnka grochu, koraliki itp.
Przewód słuchowy zewnętrzny - to przewód, który zaczyna się wspomnianym otworem, a kończy błoną bębenkową. Dzięki niemu fale dźwiękowe są kierowane bezpośrednio na błonę bębenkową (pierwszy miejsce odbioru bodźców akustycznych, skąd są dalej przetwarzane). Natura bardzo sprytnie to obmyśliła

niedziela, 15 lutego 2015

Medycyna bardzo alternatywna ;)

Czyli jak przetrwać chorobę z małymi dziećmi

Izby przyjęć i gabinety lekarskie pękają w szwach - sezon grypy i zachorowań grypopodobnych zbiera swoje potężne żniwo. Niestety wirusy nie ominęły i naszego domu. Choruje się teraz długo i ciężko, cierpi cały człowiek. Gdy grypa odbiera siły i zamyka w czterech ścianach człowieka, który nie osiągnął jeszcze nawet 1 m wysokości, a jego ulubionym zajęciem jest wspinanie się na murki, skakanie ze schodów i ściganie ptaków na dworze - cierpienie jest wręcz nie do zniesienia. Niespełna metrowy człowiek zamienia się wówczas w nieustannie jęczącą, charczącą, miągwiącą istotkę, która wzbudza uczucia litości i bezsilności. Cóż można zrobić, aby ulżyć w niedoli? Jak dogodzić choremu dziecku?


środa, 24 grudnia 2014

Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia...

Szaleństwo przygotowań do Świąt pełną parą. Wczoraj nieopatrznie wstąpiłam do jednego z centrów handlowych. Bardzo szybko doszłam do wniosku, że obejdę się bez rzeczy, którą chciałam kupić i zwyczajnie uciekłam. Tłumy zaganianych ludzi z obłędem w oczach wypełniały sklepy, kłębiły się przy świątecznych stoiskach, ustawiały w gigantycznych kolejkach. Z głośników dobiegała otępiająca "papka" okolicznościowych piosenek, wszędzie pełno błyszczących dekoracji i napisów głoszących, że dzięki zakupom Twoi najbliżsi będą szczęśliwi w te święta. Z roku na rok coraz więcej światełek, dzwoneczków, coraz większy jarmark świąteczny, obejmujący już niemal cały rynek. Coraz więcej "musisz mieć", "wstąp", "kup", "zdobądź"...

UNICEF właśnie ogłosił 2014 dewastującym rokiem dla dzieci na świecie. Nawet 15 milionów dzieci ucierpiało w wyniku konfliktów zbrojnych i aktów terroru w Republice Środkowoafrykańskiej, Iraku, Sudanie Południowym, Syrii, Ukrainie i Palestynie.
Konfliktów było na świecie tak wiele, że część z nich nawet nie zaistniało w świadomości ludzi. Problemy w Afganistanie, Demokratycznej Republice Kongo, Nigerii, Pakistanie, Somalii, Sudanie i Jemenie były pomijane w doniesieniach medialnych.
Globalnie, wg UNICEF-u 230 milionów dzieci żyje w krajach i rejonach objętych konfliktami zbrojnymi.

"Dzieci były zabijane w czasie nauki w szkołach, w czasie snu w swoich łóżkach, osierocane, porywane, torturowane, rekrutowane do armii, sprzedawane jako niewolnicy. [...] Nigdy we współczesnej historii dzieci nie były ofiarami tak niewypowiedzianej brutalności". Powiedział jeden z dyrektorów UNICEF-u, Anthony Lake w orzeczeniu podsumowującym 2014 r.

Brutalne zderzenie rzeczywistości...  Długo zastanawiałam się, czy powinnam cytować tak okrutne słowa w świątecznym czasie. Wczorajszy "obrazek" naszego społeczeństwa, skupionego na błyszczącej otoczce Świąt, przekonał mnie, żeby przypomnieć o świecie poza magiczną kulą ze śniegiem, w której chcemy umieścić nasze domy.

Święta to piękny czas - radości, miłości, rodziny. Dziękujmy Bogu, że możemy spędzać je z naszymi bliskimi. Dzieci cierpią podczas każdego konfliktu. Wojny i akty terroru są druzgocące w oczywisty sposób. Na szczęście nasz kraj jest wolny od takich problemów i oby tak zostało. Pamiętajmy jednak, że także te "mniejsze" konflikty - w domu, potrafią zniszczyć świat dziecka. Wbrew hasłom reklamowym, żadna lalka, kucyk ani model samochodu nie kupi szczęścia dziecku, którego bliscy trwają w stanie wojny domowej...

W tym roku z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam właśnie pokoju. Jeśli w Waszych rodzinach toczą się spory, życzę siły potrzebnej, aby wyciągnąć rękę, zapomnieć, wybaczyć. Oby blichtr nie przyćmił prawdziwego znaczenia Bożego Narodzenia. Życzę Wam także wewnętrznego spokoju, tak niezbędnego rodzicom. Siły, która jest niezbędna aby zapewnić naszym dzieciom poczucie bezpieczeństwa.



Czytaj wiecej: http://www.unicef.org/media/media_78058.html

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Ostra biegunka u dziecka

Źródło
Dlaczego dzieci cierpią z powodu ostrej biegunki częściej niż dorośli? Dlaczego jest to dla nich dużo bardziej niebezpieczny stan niż dla dorosłych? Jak zapobiegać chorobom przebiegającym z ostrą biegunką? Jak postępować, jeśli już dojdzie do takiego problemu? Kiedy zgłosić się po pomoc do lekarza? W kolejnych artykułach znajdziesz odpowiedzi na te i inne pytania. Mam nadzieję, że dzięki dokładnemu wyjaśnieniu przyczyn oraz istoty problemu, łatwiej będzie bronić się przed zachorowaniem i zapamiętać jak postępować w razie ostrej biegunki.


sobota, 30 sierpnia 2014

Zupa - krem z czerwonej papryki

Nadeszła moja ulubiona pora roku pod względem kulinarnym :) Jeszcze dostępne pyszne owoce t.j. maliny, jagody, nektaryny czy brzoskwinie, a już półki sklepów i kosze w warzywniaczkach wypełniają się świeżymi, dojrzałymi cukiniami, bakłażanami, paprykami, dyniami... Jednym słowem zrobiło się u nas w kuchni kolorowo i pachnąco :)

Kącik Kulinarny Doktor Mamy
Dziś przepis na pyszną zupę-krem, którą można serwować nawet malutkim dzieciom - t.j. roczniakom (oczywiście skład można dowolnie okroić/modyfikować w zależności od tego co już wprowadziliście do diety). My jedliśmy krem z cieciorką, świetnie się komponuje! Równie dobrze sprawdzi się makaron, czy grzanki.

sobota, 5 lipca 2014

Kto tak naprawdę ma syndrom białego fartucha?

Źródło
Dziś kilka przemyśleń w kwestii tematu, który znam doskonale z obu stron, czyli wizyta u lekarza i związane z tym emocje. Jako rodzicom wcześniaków, zdawało nam się, że pasmo konsultacji specjalistycznych, badań kontrolnych i zajęć rehabilitacyjnych nie ma końca. Każda wizyta wiązała się z ogromnym wysiłkiem zarówno z naszej strony (pakowanie, rozbieranie, ubieranie,uspakajanie itd.) jak i ze strony dziewczynek (wciąż nowi ludzie obracający je na wszystkie strony, kłujący, wyginający...)
Rozumiem zmęczenie rodziców, stres i nerwy, kiedy próbuje się wyłapać zalecenia lekarskie z płaczu i krzyku małych dzieci. Muszę jednak zwrócić uwagę na kilka częstych błędów, jakie popełniają opiekunowie. Mam nadzieję, że ten post choć troszkę to zmieni, ułatwi życie wszystkim "stronom" wizyt lekarskich.