Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z biblioteczki Hani i Zuzi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z biblioteczki Hani i Zuzi. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 sierpnia 2018

Gotow(an)i do zabawy?

Gotowanie z codziennego obowiązku zarezerwowanego zazwyczaj dla pań domu, stało się w minionych latach jednym z ulubionych hobby Polaków. Zaczęliśmy odkrywać bogactwo naszej kuchni a także smaki i przyprawy innych krajów, bawić się zaskakującymi połączeniami, a w niektórych przypadkach - przekuwać pasję na sposób na życie. Jak grzyby po deszczu powstają blogi kulinarne, programy telewizyjne i nowe pozycje na półkach księgarni. Co odważniejsi postawili wszystko na jedną kartę i założyli foodtracki, knajpki, bary, kawiarnie, lodziarnie czy restauracje. Odwaga w realizowaniu kulinarnych marzeń widoczna jest we Wrocławiu na niemal każdym kroku, a wdzięcznym odbiorcom (takim jak ja), pozostaje tylko mlaskać i cieszyć się z tego, że gotowanie nareszcie zostało "odkryte na nowo" :) 
Co jeszcze bardziej cieszy w naszym nowym narodowym rozsmakowaniu się w gotowaniu - wzrasta także świadomość społeczna dotycząca zasad zdrowego odżywiania.
Wspólne przyrządzanie posiłków to świetny sposób na spędzenie razem czasu. Wśród licznych publikacji skierowanych do rodzin z dziećmi, do tej pory dominowały książki pełne przystępnie opisanych przepisów dla dzieci, z atrakcyjnymi dla maluchów ilustracjami albo elementami fabuły przeplatającymi się z przepisami. Książka, którą dziś przedstawiamy: "Gotujemy" wyd. Babaryba, jest nieco inna - zachęca ona do zapoznania się ze światem kuchni "od kuchni" ;) Dziecko ma okazję poznać elementy wyposażenia kuchni, przedmioty potrzebne do wykonania różnych potraw, a przy okazji rozwija także inne umiejętności. Zadania, przed którymi zostaje postawione dziecko każą rozwinąć wodze wyobraźni. Książka, a właściwie obszerny zeszyt ćwiczeń i łamigłówek to świetna forma przygotowania do wspólnych zajęć kuchennych i dobra zabawa dla wszystkich dzieci, które chętnie podglądają rodziców przy obowiązkach kuchennych lub w nich towarzyszą. Kto wie, może jej mali odbiorcy kiedyś sami staną się kreatywnymi mistrzami kuchni zakładającymi oryginalne lokale serwujące "domkowe tosty" czy menu podporządkowane literom alfabetu? :)
Kredki w dłonie! A może łyżki... ?



PS. Udając się z dziećmi do restauracji zwykle zabieramy ze sobą kredki i kolorowanki albo łamigłówki, by nie nudziły się oczekując na realizację zamówienia. Chyba nie ma lepszej pozycji niż ta na taką okoliczność ;)

niedziela, 6 maja 2018

Kolejna mała książka o wielkich rzechach

Czyli "Mogę grać z Wami" autorstwa Mo Willems'a 


Przedstawiałam Wam już sylwetkę genialnego autora książek dla dzieci przy okazji omawiania "Czy polubisz moją breję". Jakiś czas temu  w nasze ręce wpadła kolejna książka z serii o Śwince Malince i Słoniu Leonie. Do dwojga znanych nam już bohaterów dołącza tym razem wąż, który chce wziąć udział we wspólnej zabawie. Problem w tym, że Malinka i Leon rzucają akurat piłką... Wąż nie tylko przejawia spory dystans do samego siebie ale i jest zdeterminowany, by faktycznie uczestniczyć w grze. Oczywiście wyraziste ilustracje okraszają całość tak, że nie sposób powstrzymać salw śmiechu.

Czasem to my wybieramy książki, a kiedy indziej - to one wybierają nas. "Mogę grać z Wami" wybrała nas, jak się okazało nie bez powodu. Niedługo po tym, jak stanęła na półce biblioteczki Hani i Zuzi, przytrafił mi się wypadek. Konieczność poruszania się przez jakiś czas o kulach, sprawiła że zaczęłam zupełnie inaczej odbierać tę z pozoru banalną książeczkę dla dzieci.

Kilka słów o wykluczeniu społecznym

Niepełnosprawność to nie tylko ograniczenie możliwości fizycznych. To, jak swoją niepełnosprawność odbiera dana osoba, nie zależy od jej sposobu poruszania się czy ilości sprawnych kończyn. Niepełnosprawność determinuje otaczający nas świat, a przede wszystkim - ludzie dookoła. Nawet jeśli zbudujemy wszędzie podjazdy, automatycznie otwierające się drzwi i windy - naglące spojrzenie przy kasie marketu, bo wszystkim innym się spieszy, czy wyraz twarzy pełen litości, bo nie możesz chwycić wieszaka z ciuchami - to prawdziwe miary Twojej niepełnosprawności. Pół biedy, kiedy masz atrybuty swojej ułomności - kule, ortezę itp. Jest usprawiedliwienie dla niedołężności. Kiedy problemu nie widać, wszyscy oczekują, że będziesz działać jak reszta społeczeństwa - niczym trybik w dobrze naoliwionej maszynie. Litość zmienia się w pogardę bądź jawną wściekłość.

Wśród nas jest wiele osób, które z różnych przyczyn, czasem niewidocznych na pierwszy rzut oka - mają w życiu pod górkę. Osoby niepełnosprawne nie oczekują, że będziesz je traktować ze specjalnym namaszczeniem. Chcą być traktowane normalnie. Owszem, potrzebna im wyrozumiałość, ale to nie to samo co politowanie. Gdy widzisz, że ktoś koło ciebie ma problem, np. z pakowaniem zakupów - zapytaj, czy mu nie pomóc. Jeśli wybierze powolną samodzielność, nie narzucaj się, ani nie denerwuj - przyjmowanie pomocy jest bardzo trudne. Bądź otwarty i nie zrażaj się. Następnym razem - po prostu znowu zapytaj. Nie przybieraj grobowej miny, gdy nawiązujesz kontakt z niepełnosprawną czy niepełnosprawnym. Nie bój się żartować - nawet wąż w prostym komiksie dla maluchów udawadnia, że poczucie humoru i dystans do własnych ograniczeń jest najlepszym sposobem na przetrwanie :)

Jest wiele przyczyn wykluczenia społecznego - niepełnosprawność, bieda, przynależność do mniejszości narodowej czy wyznaniowej. Jeśli się nad tym zastanowić - wszystkie równie idiotyczne - dlaczego unikamy pewnych ludzi, oceniamy bez cienia refleksji? "Odmienność" budzi przestrach. Ledwie radzimy sobie z ogarnięciem własnego życia. Nie chce nam się konfrontować z inną rzeczywistością, mnożyć scenariuszy. Jeśli jednak będziemy spychać te tematy na wieczne przemilczenie - wokół nas urośnie potężny mur. Choć dla większości społeczeństwa - niewidzialny, ominie nas wielu wspaniałych, wartościowych ludzi. Malinka i Leon nie stracili szansy na nową przyjaźń i wspaniałą zabawę, a Ty?

poniedziałek, 26 marca 2018

Prosta książka o wdzięczności

Gnamy i pędzimy. My do pracy - dzieci do przedszkola. My z pracy do pracy - dzieci z przedszkola na tańce, basen, ceramikę, akrobatykę, angielski, balet - czy jakiekolwiek inne zajęcia. Kiedy każdy, na swój sposób zna plan dnia i tygodnia, rodzina zaczyna działać jak machina pełna kołowrotków. Czasem może coś zazgrzyta, ale zazwyczaj kręci się w miarę sprawnie. Dobra organizacja i podział obowiązków, to podstawa, - sposób na poradzenie sobie z niewiarygodnym tempem życia. Ale to nie wszystko. Czasem zapominamy, że nasza "machina", to przede wszystkim ludzie - ci duzi i mali, najbliźsi i mniej znani. To oni sprawiają, że potrafimy nie tylko przetrwać, ale i czerpać przyjemność z życia. Starajmy się przekazać ten właśnie sposób postrzegania świata naszym dzieciom, a wyrosną na zaangażowanych, spełnionych i otwartych ludzi.

Książka obrazkowa "Pięknie dziękuję" wydawnictwa Babaryba ma bardzo prostą formę i jasny przekaz. Zastanów się komu warto podziękować. Kto w Twoim życiu jest ważny, kto ma na nie pozytywny wpływ? Za co chciałabyś lub chciałbyś mu podziękować? Pomyśl także o tym, czy dobrze znasz tę osobę. Co może lubić? Jaka forma wdzięczności byłaby dla niej najlepsza?

Jak to jest, że te najprostsze na świecie pytania nie są oczywiste? Póki ktoś nie podsunie nam ich pod nos, nie zastanawiamy się nad tym, że w naszym codziennym życiu jest mnóstwo osób i mnóstwo rzeczy za które moglibyśmy podziękować.

Książka nie zachwyciła mnie ilustracjami, początkowo nawet wydała mi się zbyt prosta - bez polotu. Ale to nie jest lektura, która ma zaskakiwać, bawić ani zachwycać. To także nie książeczka o dobrych manierach. Dziękować uczyły nas od piaskownicy proste rymowanki, potem Franklin i wielu innych bohaterów. "Pięknie dziękuję" jest zupełnie inną książką, która uczy odnajdować w sobie uczucie wdzięczności. W bardzo oczywisty i łatwy sposób kieruje naszą rozmową z dzieckiem.


Często zakładamy, że każdy robi to, co do niego należy i już. Ale kiedy słyszę od swoich córeczek "dziękuję Ci mamusiu, zrobiłaś pyszny obiadek!" - serce topnieje, a zmęczenie po całym dniu pracy rozmywa się w ułamku sekundy - znowu mam ochotę przenosić góry. Dla nich :)

Jeśli znacie inne książki o wdzięczności, podzielcie się tutułami w komentarzach! Napiszcie też, za co ostatnio dziękowały Wam dzieci :) Albo za co Wy dziękowaliście im! :):)

PS.
Drodzy czytelnicy, pięknie dziękuję, że czytacie moje posty i artykuły oraz za wszystkie miłe słowa, które przesyłacie w komentarzach oraz w wiadomościach tutaj - na blogu i na FB :)

środa, 15 listopada 2017

Wciąż zaskakujący potencjał kropek



Książka "Och" to kolejna pozycja autora, który niejednokrotnie udowodnił nam, że książka może służyć nie tylko do czytania... Wspominałam już dosyć dawno temu o "Naciśnij mnie". Choć od tamtego czasu minęły ponad 2 lata, moje dzieci nadal chętnie sięgają po książkę pełną kolorowych kropek, które trzeba naciskać, pocierać, zdmuchiwać itd. Książka "Och" trafiła do Biblioteczki Hani i Zuzi już kilka miesięcy temu. Byłam pewna, że wywoła podobny entuzjazm co poprzednie pozycje Tulleta. Ostatecznie, można powiedzieć, że się nie pomyliłam - dziś dziewczynki z radością szepczą i wykrzykują "Ochy" i "Achy" naciskając mniejsze lub większe kropki. Potrzebowaliśmy jednak trochę czasu, aby oswoić dźwięki zaklęte w postaci kropek.

Konstrukcja książki

Idea książki jest genialna - to pierwsza i najprostsza lekcja, pokazująca, że dźwięki można zapisać w postaci graficznej. Autor przypisuje pierwszym obrazom zasady odczytywania dźwięków: wielkości kropek odpowiada głośności, ich rozmieszczenie to tempo z jakim paluszek powinien przeskakiwać z kropki na kropkę i z jakim wymawiamy tytułowe "Och". Następnie sprawy się nieco komplikują - pojawiają się kolejni bohaterowie - kropki o innych kolorach. Grafika staje się coraz bardziej pomysłowa ale i dla malucha - coraz trudniejsza do zinterpretowania. Dźwięki zaklęte w obrazach przedstawiają różne emocje, a czasem przechodzą w istną kakofonię i szaleństwo. Sądzę, że właśnie dlatego dzieciaki potrzebują czasem trochę czasu, by móc zacząć w pełni cieszyć się tą książką. O ile zasady zabawy z "Naciśnij mnie" są bardzo proste i książka sprawdza się już u maluszków (1,5-2 lata), o tyle przy "Och" można rozwinąć skrzydła w wieku 4-5 lat.


Nie rezygnuj jeśli "Och" nie wywoła od razu westchnienia zachwytu u dziecka

"Och" to rewelacyjna książka, rozwijająca i integrująca kilka zmysłów jednocześnie. Pozwala małym dzieciom intuicyjnie zrozumieć zasady zapisywania dźwięków. Rozwija wyobraźnię i uczy jak można wykorzystać stworzone przez siebie zasady, by dalej budować opowieść. Aby dziecko mogło w pełni skorzystać z bogactwa tej z pozoru prostej książki - trzeba jednak podejść do tematu delikatnie i z cierpliwością. Nie wszystkie dzieci od razu łapią zasady zabawy z "Och", a wcześniejsze doświadczenia z innymi książkami Tulleta mogą nawet troszkę utrudniać sytuację. W poprzednich pozycjach wystarczyło spełniać polecenia ruchowe, a w efekcie - na kolejnych stronach "powstawały" zmiany gwarantujące dużo zabawy. Tutaj, oprócz uruchomienia paluszków, trzeba włączyć modulację głosu i to ona jest sednem zabawy. Moje dzieci oczekiwały początkowo, że jeśli spełnią polecenie, na kolejnej stronie przyniesie to efekt (jak w "Naciśnij mnie"). Stąd początkowe rozczarowanie. Od rodzica zależy jednak, czy książka trafi na najwyższą półkę i będzie obrastać kurzem, czy z czasem stanie się jedną z ulubionych pozycji.

poniedziałek, 29 maja 2017

Miastonauci - spotkanie sztuki, fantazji i polskiej architektury

Delikatne, trochę nieprzewidywalne i niepowtarzalne - akwarele, to technika, która najlepiej moim zdaniem służy próbom uchwycenia marzeń sennych. Rozpływające się, przenikające wzajemnie barwy pozwalają tworzyć efemeryczne światy, a kolejne warstwy pigmentu nadają im intensywność - od zwiewnych, niczym tiulowa tkanina po intensywne - jak kolory rajskich ptaków. Uwielbiam akwarele, chętnie z nimi eksperymentujemy z Hanią i Zuzią. Czasem powstają z tego ich pierwsze dzieła :)



Niedawno w nasze ręce wpadła przepiękna książka - nie wiem kto cieszył się nią bardziej, ja, czy moje córki. Piórko Architekta z wielką precyzją nakreśliło wyraźne granice znanego nam świata i to bardzo bliskiego, gdyż bazującego na elementach zabudowy Warszawy, Krakowa, Poznania czy Wrocławia. Ale zaraz, czy na pewno poznajemy te miejsca? Z dziwacznymi mostami, lewitujące na połaciach geometrycznej trawy, wsparte na długich kolumnach? Akwarele, które wypełniły ten niesamowity świat sprawiają, że oglądając kolejne strony książki, czujemy się trochę jak we śnie. Miastonauci przywodzą na myśl urbanistyczną wersję Krainy Czarów Alicji. Nawiązują do surrealizmu, który jako dorośli kojarzymy głównie z dziełami tak znanych twórców jak Salvador Dali. Zapominamy, że dzieci posługują się nim świetnie w swoich zabawach i wyobrażeniach. Surrealizm, to właśnie styl dziecięcej Fantazji!

Autor książki - Tytus Brzozowski - udowodnił, że dzieci mogą być doskonałymi odbiorcami sztuki. Zestawienie prawdziwych miejsc z fantastycznymi i absurdalnymi elementami, takimi jak balony z czajnikami unoszące się nad miastem, to niezwykły zabieg artystyczny. Pokazuje, że jedynym ograniczeniem w kreowaniu naszej rzeczywistości są granice naszej wyobraźni, a świat wokół nas, może być taki, jakim go widzimy. Czasem warto spojrzeć na niego oczami dziecka.

"Miastonauci" to prawdziwa uczta dla oczu i dla duszy, a dla dzieci dodatkowo świetna zabawa. Każda z cudacznych postaci kontynuuje na kolejnych stronach swoją przygodę, dąży do swojego (nieraz dziwacznego) celu. Dodatkowo, do rozwiązania mamy kilka zagadek matematycznych.

Chylę czoła i dziękuję Autorowi, który zechciał podzielić się swoimi Dziełami z dziećmi. Książkę polecam jednak także dorosłym, szczególnie tym znużonym codziennością. Może i Wasze miasto ma w sobie coś fantastycznego? Może odnajdziecie na nowo klucz do świata swojej dziecięcej Fantazji?

niedziela, 14 maja 2017

Świnka Malinka i Słoń Leon w książce "Czy polubisz moją breję?"

W naszej biblioteczce sporo nowości, pora chyba podzielić się listą aktualnie ulubionych książek!

Więcej niż się spodziewasz

Każdy rodzic potrafi rozbawić swoje dziecko. Trochę bardziej wymagającą sztuką jest połączenie dobrej zabawy i nauki. Tłumaczenie relacji międzyludzkich przychodzi zwykle jeszcze trudniej... Książki są doskonałym narzędziem, pomagającym w każdym, z tych zadań. Zwykle, w zależności od nastroju i od tego co chcę przekazać dzieciom - wybieram odpowiednią historię. Tym razem natrafiliśmy na prawdziwą perełkę, która łączy w prostej, nieprzekombinowanej formie wszysko co dobre - jest to książka z serii Świnka Malinka i Słoń Leon "Czy polubisz moją breję?".

Energiczna Świnka próbuje za wszelką cenę przekonać przyjaciela - zachowawczego słonia, do spróbowania swojego przysmaku - obrzydliwej brei. Niby prosty pomysł - wyraziste postacie przedstawione na bardzo czytelnych i sugestywnych ilustracjach, zabawny dialog i duża czcionka ułatwiająca samodzielne próby czytania. Z miłym zaskoczeniem odkrywałam z każdą kolejną stroną, że książka wcale nie jest banalna, a jej przekaz poza doskonałą zabawą, stanowi kanwę do rozmów na wiele ważnych tematów - przyjaźni, przekraczania granic, odważnego smakowania świata, czy różnic kulturowych.

Doprowadzić do śmiechowego bólu brzucha, uczyć wrażliwości i empatii, pokazywać, że prawdziwa przyjaźń wymaga czasem poświęceń, a do tego stworzyć książkę przy której dzieci chętnie uczą się samodzielnego czytania - to prawdziwe mistrzostwo! Kiedy zapoznamy się z sylwetką autora - wszystko staje się jasne. Mo Willems jest wielokrotnie nagradzanym za twórczość dla najmłodszych autorem, który swoje pierwsze doświadczenia zdobywał jako scenarzysta i animator Ulicy Sezamkowej. Doświdczenia zdobyte w branży filmowej i animacyjnej wykorzystuje świetnie w książkach dla dzieci. Jego postaci ożywają w trakcie lektury. Czytając "Czy polubisz moją breję?" bardzo łatwo wyobrazić sobie scenę dialogu przyjaciół. Chyba nie da się przeczytać tej książki swojemu dziecku, nie zmieniając przy tym zabawnie głosu ;) No właśnie, jeszcze jedno - Mo Willems wydobywa dziecko z każdego z nas, może to właśnie najbardziej urzeka w przygodach Świnki Malinki i Słonia Leona :)



poniedziałek, 28 listopada 2016

Książka, którą dorośli chcą czytać swoim dzieciom

"Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek (czterech prawych i sześciu lewych"

Autor: Justyna Bednarek

Czy Wy też po każdym praniu przekonujecie się, że część skarpetek pozostaje bez pary? Na pewno. Przecież Skarpetkowy Potwór stał się postacią tak głęboko zakorzenioną w naszej świadomości, że Terry Pratchett umieścił go w swojej książce "Wiedźmikołaj" na jednym wózku z takimi bohaterami dziecięcej wyobraźni, jak Mikołaj, czy Wróżka Zębuszka. Justyna Bednarek proponuje zupełnie nowe spojrzenie na problem znikających skarpetek. Wydaje mi się, że jej wytłumaczenie, dużo bardziej wpisuje się w dzisiejszy styl życia...

wtorek, 19 maja 2015

Na dobranoc - KOŃ!

Czyli o mistrzowskim poziomie absurdu w codziennym życiu z dziećmi :)


Uwielbiam grupę Monty Pythona, literaturę iberoamerykańską, filmy takiej, jak "Bazyl. Człowiek z kulą w głowie" i kabaret Mumio. Pewnie dlatego tak dobrze czuję się "w pediatrii". Zapytacie może: co wspólnego ma latający cyrk ze światem dzieci? Ogromną dozę absurdu, który bawi mnie do łez, czasem rozczula, a czasem nawet wzrusza. Być może  dlatego, że wyobraźnia dzieci nie zna granic, może przez to, że za wszelką cenę chcą zrozumieć nawet to, co niewytłumaczalne? Dzieci są mistrzami absurdu! Dlatego uwielbiam być mamą i pracować w ich otoczeniu ;)

piątek, 26 września 2014

Książki, które angażują do wspólnej zabawy

Doktor MamaDziś przedstawiam książki, które zaczęły się u nas świetnie sprawdzać kilka miesięcy temu, kiedy dziewczynki miały ok 1,5 roku. Pojawiło się u nich zamiłowanie do odnajdowania najmniejszych szczegółów w dotychczasowych książeczkach. Z zapałem wertowały np. strona po stronie bajkę o wizycie u lekarza, aby na każdej znaleźć najdrobniejszego bohatera, czyli pluszową małpkę Jasia. Oczywiście tylko czekałam na taki moment, aby pognać do księgarni po Mamoko - książkę, którą wypatrzyłam już dużo wcześniej. Pewnie wielu z Was o niej słyszało, albo nawet ma ją na półkach w dziecięcych pokojach. Jest bogata w szczegóły i przygody dotyczące bohaterów przedstawionych na okładce. Pytania i opowiadania o nich można mnożyć w nieskończoność. To książka, która na długo towarzyszy dzieciom. Z poszukiwaczy zadanych obiektów, przekształcają się w narratorów i wymyślają własne historie. Jednym słowem - rewelacja! :)


czwartek, 19 czerwca 2014

Nasz ostatni nr 1 wśród książek dla dzieci

Eric Carle "Od stóp do głów"


Doktor MamaTo książka, z którą Hania i Zuzia co chwilę do nas przybiegają, odkąd pojawiła się na półce ich "biblioteczki". Właściwie nie nudzi im się, choć znają już jej układ na pamięć i czasem wyprzedzają gesty kolejnych zwierząt. No i nie ma się co dziwić - wspólne czytanie w tym przypadku, to rewelacyjna zabawa i mnóstwo śmiechu! Wyginamy się jak koty, wierzgamy "kopytkami", wijemy się niczym krokodyl, kłapiąc przy tym paszczą. Pierwsza mama, oklaskiwana hojnie, potem dziewczynki chichocząc przy tym i parskając. Tata póki co ma opory przed "zezwierzęceniem", tylko goryl mu dobrze wychodzi ;) Właściwie, powinnam umieścić film z rodzinną lekturą "Od stóp do głów", ale mogłabym stracić nieco autorytetu w oczach pacjentów, więc pozostawiam to Waszej wyobraźni ;)


sobota, 17 maja 2014

501 zabaw bez telewizora

To tytuł książki, która podbiła moje serce już samym tytułem. O tym dlaczego tak bardzo istotne jest ograniczanie czasu spędzanego przed monitorami wszelkimi, już niedługo w cyklu Rady Doktor Mamy. Tymczasem polecam publikację, która może okazać się bardzo pomocna w tej kwestii. Wydana jest w postaci segregatora pełnego świetnych pomysłów na zabawy podzielone tematycznie - w domu, na dworze, plastyczne, laboratorium, łamigłówki, słowa i muzyka, przygody ze sztuką i gotowanie. Czasem, kiedy wracamy zmęczeni po pracy, albo sprawy codzienne "dają nam w kość", chcielibyśmy zająć nasze dzieci czymś ciekawym, ale kompletnie brakuje nam weny. Książki, gry planszowe, puzzle - lista stałych opcji jest wyczerpana i potrafi znudzić nawet dorosłych, co dopiero dzieci ;) Warto sięgnąć po gotowe "przepisy" na dobrą zabawę przy użyciu najprostszych środków.


środa, 19 marca 2014

Królowie Podwórka

Królowie Podwórka znali najwięcej wyliczanek. Absolutni mistrzowie układali nawet swoje rymowanki! Im bardziej absurdalne, tym większą aprobatą cieszyły się wśród rówieśników. Pamiętacie?




Wpadła bomba do piwnicy, 
Napisała na tablicy:
ES O ES głupi pies.

Corocznym szkoleniem Królów Podwórka były kolonie. Stamtąd przywoziło się prawdziwe perełki.

piątek, 7 marca 2014

Powrót do przeszłości

Wiersze Danuty Wawiłow pamiętam jeszcze z dzieciństwa, czytała mi je mama. Część do tej pory znam na pamięć. Wiersze wesołe i smutne. Bo od tego jest poezja, szczególnie ta dla dzieci. Nie tylko bawi, kształtuje wyobraźnię i poczucie rytmu. Przede wszystkim uczy rozumieć emocje.

czwartek, 20 lutego 2014

Oczy "na topie"

Czyli co kryje się w książeczkach "Kim jestem?"

Przedstawiamy książeczki gwarantujące świetną zabawę w zgadywanki. Frajda z odkrywania tego, jakie zwierzątka kryją się na kolejnej stronie, to nie wszystko. Książeczki te są atrakcyjne już dla niemowlaków. W życiu chyba każdego malucha przychodzi taki moment, kiedy nie ma nic ciekawszego niż OCZY!

wtorek, 21 stycznia 2014

Książeczki do polubienia

Czytajmy dzieciom od samego początku. Kształtujmy w nich ciekawość świata i miłość do książek, dzięki którym będą poszerzać wiedzę i rozwijać wyobraźnię. Piszę o tym nie pierwszy raz, nie odkrywam też nic nowego. Trąbią o tym media, akcje promujące czytanie dzieciom wspierają sławy świata nauki, sztuki, polityki i celebryci sławni, bo są celebrytami.
Jest taki moment w rozwoju dziecka, kiedy chce wszystkiego dotknąć i wszystkiego posmakować. Wtedy najczęściej w kontekście książeczek słyszy: "Nie wolno!" albo "Nie, bo zniszczysz". Nawet najtwardszy i najgrubszy karton nie wytrzymuje, kiedy moje córeczki chcą się "wgryźć w lekturę". Niestety dosłownie...

piątek, 27 grudnia 2013

Poetycka kolekcja dla dzieci

Święty Mikołaj chyba czytał naszego bloga i dowiedział się jak bardzo lubimy wierszyki, bo obdarował nas piękną kolekcją wydawnictwa Wilga :) Wiersze, bajki i wierszyki, niektóre już znamy - inne zupełnie nowe, wszystkie opatrzone wspaniałymi ilustracjami. Dziękujemy!

środa, 4 grudnia 2013

Książeczki kontrastowe

Niedawno dostaliśmy świetne książeczki, dzięki którym niemowlaki poznają otaczający świat. Wyraźne obrazki i symbole dostosowane są do możliwości percepcyjnych malutkiego dziecka. Moje małe mole książkowe (dosłownie), po zapoznaniu się ze smakiem celulozy zaczęły pokazywać paluszkami obrazki czekając na opowieść :-)

sobota, 23 listopada 2013

Z biblioteczi Hani i Zuzi - wiersze i wierszyki

Czytajmy dzieciom od maleńkiego! Na początku niech słuchają "przy okazji" zabawy, albo leżakowania w łóżeczku. Z biegiem czasu dzieci coraz bardziej zwracają uwagę na nasze czytanie, szczególnie jeśli będziemy odpowiednio intonować, zabawnie zmieniać głos, wykorzystywać element zaskoczenia. Doskonale nadają się do tego wierszyki! Dzieciaki naprawdę szybko zaczynają czerpać frajdę ze słuchania wierszyków, szczególnie tych rytmicznych. Są takie miejsca, gdzie pięknie wydane książeczki dla dzieci można kupić za kilka złotych (we Wrocławiu np. Centrum Tanich Książek przy Świdnickiej i Ruskiej). To dużo lepszy pomysł na upominek dla małego dziecka niż tradycyjne słodycze!