czwartek, 23 sierpnia 2018

Gotow(an)i do zabawy?

Gotowanie z codziennego obowiązku zarezerwowanego zazwyczaj dla pań domu, stało się w minionych latach jednym z ulubionych hobby Polaków. Zaczęliśmy odkrywać bogactwo naszej kuchni a także smaki i przyprawy innych krajów, bawić się zaskakującymi połączeniami, a w niektórych przypadkach - przekuwać pasję na sposób na życie. Jak grzyby po deszczu powstają blogi kulinarne, programy telewizyjne i nowe pozycje na półkach księgarni. Co odważniejsi postawili wszystko na jedną kartę i założyli foodtracki, knajpki, bary, kawiarnie, lodziarnie czy restauracje. Odwaga w realizowaniu kulinarnych marzeń widoczna jest we Wrocławiu na niemal każdym kroku, a wdzięcznym odbiorcom (takim jak ja), pozostaje tylko mlaskać i cieszyć się z tego, że gotowanie nareszcie zostało "odkryte na nowo" :) 
Co jeszcze bardziej cieszy w naszym nowym narodowym rozsmakowaniu się w gotowaniu - wzrasta także świadomość społeczna dotycząca zasad zdrowego odżywiania.
Wspólne przyrządzanie posiłków to świetny sposób na spędzenie razem czasu. Wśród licznych publikacji skierowanych do rodzin z dziećmi, do tej pory dominowały książki pełne przystępnie opisanych przepisów dla dzieci, z atrakcyjnymi dla maluchów ilustracjami albo elementami fabuły przeplatającymi się z przepisami. Książka, którą dziś przedstawiamy: "Gotujemy" wyd. Babaryba, jest nieco inna - zachęca ona do zapoznania się ze światem kuchni "od kuchni" ;) Dziecko ma okazję poznać elementy wyposażenia kuchni, przedmioty potrzebne do wykonania różnych potraw, a przy okazji rozwija także inne umiejętności. Zadania, przed którymi zostaje postawione dziecko każą rozwinąć wodze wyobraźni. Książka, a właściwie obszerny zeszyt ćwiczeń i łamigłówek to świetna forma przygotowania do wspólnych zajęć kuchennych i dobra zabawa dla wszystkich dzieci, które chętnie podglądają rodziców przy obowiązkach kuchennych lub w nich towarzyszą. Kto wie, może jej mali odbiorcy kiedyś sami staną się kreatywnymi mistrzami kuchni zakładającymi oryginalne lokale serwujące "domkowe tosty" czy menu podporządkowane literom alfabetu? :)
Kredki w dłonie! A może łyżki... ?



PS. Udając się z dziećmi do restauracji zwykle zabieramy ze sobą kredki i kolorowanki albo łamigłówki, by nie nudziły się oczekując na realizację zamówienia. Chyba nie ma lepszej pozycji niż ta na taką okoliczność ;)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza