Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 czerwca 2016

Kompendium wiedzy o bliźniętach - osobiście i medycznie.



Czyli trochę medycznie, a trochę osobiście; trochę na serio, a trochę z przymrużeniem oka - przemyślenia po 3 latach bycia mamą bliźniąt :)

Poniższy artykuł ukazał się w nieco okrojonej wersji w pierwszym numerze czasopisma Dziecko Extra. Dziękuję za wyzwanie, jakie postawiła przede mną Pani Redaktor Joanna Szulc. Pisanie o bliźniętach otworzyło wiele szuflad w szafie moich wspomnień, skłoniło do głębokiej refleksji i podsumowania najważniejszego czasu w moim życiu.
Moim kochanym córeczkom - podobnym, a tak bardzo różnym!

Bliźniacza moc

Hania wybiera z reguły jednego warkocza, Zuzia – dwa. Role Elzy i Anny są rozdzielane każdego dnia. Oczywiście wszystkie małe dziewczynki są teraz siostrami z Krainy Lodu. Obserwując swoje córeczki, nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że tak jak baśniowe bohaterki, łączy je niezwykła więź.
Relacje pomiędzy bliźniętami od zawsze intrygowały. W wielu kulturach bliźniakom przypisywano nadprzyrodzone zdolności lub szczególne role. Mitologiczne pary rodzeństwa uzupełniały się niczym dwie połowy tego samego bytu tworząc Słońce i Księżyc, Niebo i Ziemię, Wieczorną i Poranną Gwiazdę, bądź wręcz przeciwnie – stanowiły wzajemne przeciwieństwa reprezentując dobre i złe moce, tocząc odwieczne boje.
Od starożytnej Grecji zaczynając, a kończąc na scenach z Gwiezdnych Wojen - bliźnięta przedstawiane były jako osoby połączone magiczną siłą. Czy faktycznie rozumieją się bez słów  i współodczuwają doznania brata lub siostry? W codziennych relacjach moje córeczki zachowują się jak każde rodzeństwo – kochają się, bawią wspólnie, kłócą się i tłuką nawzajem gdy uznają, że „mój jest ten kawałek podłogi”. Zdarzają się jednak sytuacje, w których faktycznie ujawnia się „bliźniacza moc”. Poznaję początek każdej choroby dużo szybciej, niż pojawiają się jakiekolwiek objawy – nagle Hania staje się troskliwa wobec Zuzi, ustępuje jej (co na co dzień raczej się nie zdarza), albo odwrotnie – Zuzia stara się za wszelką cenę rozweselić Hanię – stroi miny, wygłupia się, przynosi ulubione zabawki. Już po chwili każdej rozłąki dziewczyny dopytują o siebie nawzajem i średnio co 15 min upewniają się co w tym czasie robi siostra. Myślę, że nie tęsknią tak bardzo za nikim, jak za sobą nawzajem. Trudno się temu dziwić – w końcu od samego początku są razem. W przypadku bliźniąt jednojajowych w sensie biologicznym były nawet początkowo jednym bytem – jedną komórką. Można powiedzieć, że nasi przodkowie mieli niezwykłą intuicję opisując bliźnięta jako dwie połówki tej samej istoty...
Przyjrzyjmy się zatem fenomenalnemu zjawisku bliźniąt od początku.

wtorek, 12 stycznia 2016

Po przerwie

Drodzy Czytelnicy!


Wiem, że ostatnio długo mnie tu nie było. Pamiętam o Was cały czas. Czuję się zobowiązania wobec Waszej niezmiennej obecności i chcę za nią serdecznie podziękować. Ostatnia przerwa w pisaniu postów była dla mnie czasem pracowitym pod kątem działalności na wielu innych obszarach. Mam nadzieję, że coraz bogatsza o wiedzę i doświadczenia, będę miała więcej do przekazania i wszyscy na tym skorzystamy :)
Wypada rozpocząć nowy rok na blogu postanowieniami...
Szczerze - moje najważniejsze postanowienie w tym roku, to nie pracować aż tyle, zwolnić trochę...
Wiem, nie brzmi to dobrze jako wpis rozpoczynający działalność blogową w nowym roku i do tego po przerwie. Pamiętajcie, że dla rodziców bliźniąt dopiero dwukrotność normy to zwyczajny poziom aktywności, więc na pewno nie osiądę na laurach ;) Na pewno zdecydowanie rzadziej będą pojawiać się posty w zakładkach z cyklu Rady Mamy Kamy, Kącik Kulinarny i Z biblioteczki. Postaram się Wam jednak dostarczać kolejne porcje wiedzy z zakresu Rad Doktor Mamy. Nie chcę składać obietnic co do częstości pisania, liczby postów, które napiszę itd. Wierzcie mi, że dam z siebie tyle, na ile mnie stać. Jak tylko dojdę w toku moich poszukiwań medycznych jak to zrobić, żeby obejść się bez snu - będzie lepiej ;)

Nie pojawiłam się w "sieci" w czasie Świąt, myślę że nie jest jednak jeszcze za późno na życzenia noworoczne!

Życzenia noworoczne z sentymentalną nutką 

Styczeń to dla mnie bardzo szczególny miesiąc. Niemal trzy lata temu był początkiem cudu życia moich córeczek. Z coraz większą dojrzałością sięgam wstecz i choć początki nie były łatwe, dziś dziękuję za każdą chwilę. Przeżycia związane z ciążą, pojawieniem się dziewczynek na świecie, bycie mamą - to wszystko kształtuje mnie, pozwala poznać samą siebie i rozumieć czym jest szczęście. Słowa nie potrafią wyrazić radości i miłości, jakie przepełniają mnie, gdy myślę o minionych 3 latach. Wiecie, że na co dzień stronię od osobistych wpisów, ale myślę, że dobrze jest dzielić się szczęściem, pokazywać ile w tym świecie dobra. Mam nadzieję, że też go doświadczacie i będziecie go doświadczać w 2016 r. (niezależnie od głównego przekazu płynącego z mediów).

wtorek, 19 maja 2015

Na dobranoc - KOŃ!

Czyli o mistrzowskim poziomie absurdu w codziennym życiu z dziećmi :)


Uwielbiam grupę Monty Pythona, literaturę iberoamerykańską, filmy takiej, jak "Bazyl. Człowiek z kulą w głowie" i kabaret Mumio. Pewnie dlatego tak dobrze czuję się "w pediatrii". Zapytacie może: co wspólnego ma latający cyrk ze światem dzieci? Ogromną dozę absurdu, który bawi mnie do łez, czasem rozczula, a czasem nawet wzrusza. Być może  dlatego, że wyobraźnia dzieci nie zna granic, może przez to, że za wszelką cenę chcą zrozumieć nawet to, co niewytłumaczalne? Dzieci są mistrzami absurdu! Dlatego uwielbiam być mamą i pracować w ich otoczeniu ;)

niedziela, 18 stycznia 2015

Wspieraj, nie wyręczaj - to nie takie proste...

Czyli o trudach i pięknie rodzicielstwa

Wspólny mianownik

Mama Adasia była trochę zmartwiona tym, że jej 6-miesięczny synek robi niewielkie postępy w rozwoju ruchowym. Chłopiec jest bardzo pogodnym i zainteresowanym otoczeniem maluchem, ale jak stwierdziła jego mama - leniwym. Sporadycznie próbował sam dostać się do zabawek, za to bardzo się denerwował przy nieudanych próbach. Za każdym razem, gdy tylko Adaś okazywał frustrację, mama podawała szybciutko zabawkę smykowi, żeby się uspokoił.

czwartek, 27 listopada 2014

Kuchenny patent :)

Zabawa potrzebna na cito

Potrzeba matką wynalazku... Dziś miałam bardzo silną potrzebę zająć czymś głodne i marudne dzieci do czasu, kiedy przygotuję im kolację. Magnesy na lodówce się znudziły. Byłam już bliska postawienia przed nimi dwóch miseczek, w tym po jednej pełnej jakichś suchych ziaren, żeby mogły je przesypywać, ale to skończyłoby się pewnie zbieraniem ich po całej kuchni. Poza tym co, jeśli któraś postanowiłaby zasadzić groszek w nosie itp.? Widziałam już tak pomysłowe dzieci, z reguły na izbach przyjęć... W nosie to i tak pół biedy, gorszy scenariusz obejmuje tchawicę, a niespełna dwulatki, bywają nieobliczalne. Na szczęście, wymyśliłam zabawę, która bardzo się spodobała Hani i Zuzi. Wymaga zaangażowania, koncentracji, a przy okazji ćwiczy precyzję ruchów. Najważniejsze, że zajęła dziewczyny tak skutecznie, że mogłabym spokojnie przygotować dania na bankiet, a nie tylko kolację dla dzieci ;) Oto mój dzisiejszy patent:

poniedziałek, 27 października 2014

W świecie rytuałów

Źródło

Rytuał

1. ustalony sposób postępowania, wykonywania czynności podczas obrzędów religijnych czy magicznych, uroczystości itp.
2. zespół czynności, które przez swoją powtarzalność tworzą zwyczaj [Słownik Języka Polskiego]
Cechą rytuału jest jego powtarzalność.Rytuał zawsze odprawiany jest identycznie, zgodnie z tradycyjnymi regułami. Odbywa się zgodnie z ustalonym wzorem, od którego nie można odbiegać, inaczej traci ważność i przestaje pełnić swoje funkcje. W rytuale wszystko jest przepisane i zaplanowane z góry. [Encyklopedia socjologii, 2000]

Funkcje rytuałów:

Do niedawna powyższa definicja była raczej oczywista. Słowo "rytuał" kojarzyło się właśnie z obrzędami religijnymi bądź z filmami ukazującymi życie ostatnich dzikich plemion. Niezależnie od szerokości geograficznej, czy poziomu rozwoju cywilizacji, ludzkości od zawsze towarzyszyły rytuały. Zastanawialiście się kiedyś dlaczego były tak istotnym elementem życia społecznego? Oto jedynie kilka prób odpowiedzi na to pytanie:

środa, 3 września 2014

Wielkie emocje małego człowieka, czyli o dziecięcym buncie

Źródło
Najpierw czekamy na każde 15 min, pół godzinki kiedy noworodek nie śpi. Piszczymy z radości, kiedy dłużej się nam przygląda, a kiedy rozkosznie się przeciąga przy ziewaniu, to prawdziwe wydarzenie - szczyt aktywności. Potem drzemki zastępowane są coraz dłuższymi okresami czuwania, ruchy stają się coraz bardziej pewne i celowe. Maluch chwyta grzechotkę, zaczyna pełzać, turlać się, czworakować... Jest w tym czasie tak bardzo oszołomiony otaczającym światem i mnogością bodźców, że jeszcze nie uświadamia sobie do końca jaka jest jego rola w tym wszystkim. Pomału jednak oswaja się ze swoim ciałem, z jego możliwościami. Zaczyna dostrzegać, że nie jest integralną częścią mamy, tylko niezależną istotą. I to jest właśnie to kluczowe odkrycie, które zmienia rozkosznego śliniącego się berbecia wpatrzonego w pozytywkę, w torpedę, która chce wszystko sprawdzić, wszystkiego dotknąć, posmakować. Przede wszystkim chce jednak decydować! Oto odkryte zostało JA, teraz należy je należy wyraźnie podkreślić i przetestować...

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Dylematy przy bliźniaczej szafie...

Jak ubierać bliźnięta

Doktor Mama
To obowiązkowy rozdział  w każdym poradniku dla "podwójnych" rodziców. Doświadczeni opiekunowie, psycholodzy, pedagodzy, wszyscy mówią jednym głosem - ubieraj bliźnięta różnie. Tymczasem, na ulicach pełno dziecięcych lustrzanych odbić, pociesznych kiteczek x 4 i sukieneczek x 2, marynarskich bluzeczek w dwóch kompletach i poczwórnych par takich samych szelek obok siebie...

sobota, 14 czerwca 2014

Lalki do zadań specjalnych

Czyli o tym jak wykorzystać wiedzę o rozwoju dziecka w praktyce

Jedną z pierwszych form nauki u małych dzieci jest naśladowanie. Już kilkumiesięczne niemowlaki biją brawo, kiedy rodzice klaszczą. "Roczniak" potrafi bawić się w "a kuku" i zasłania (czasem nieco niezdarnie) buźkę, by następnie z wielką radością zaskoczyć rodzica - odwzorowuje formy zabawy, które poznał. Klikunasto-miesięczne dzieci przejawiają zachowania symboliczne - przytulają misia, układają go na poduszce mówiąc "aaa". Właśnie w tym czasie niezwykle chętnie naśladują zachowania dorosłych. Hania i Zuzia podejmują np. niezliczone próby ubierania moich butów, im bardziej eleganckie szpilki - tym lepiej ;) U bliźniąt etap naśladownictwa jest wybitnie widoczny w rozwoju. Kiedy jedna przytrzaśnie paluszka i biegnie po najlepszy lek znieczulający, czyli całusa mamy - druga podchodzi do tej samej szafki, majstruje przy niej, udaje że też zrobiła sobie krzywdę i przybiega po swoją dawkę czułości. (Niestety nie udało się jeszcze wytłumaczyć, że całus zostałby przydzielony i bez "urazu" ;)) Każdy medal ma dwie strony - wzajemna mobilizacja przy nabywaniu nowych umiejętności ale i podwójny bunt.

niedziela, 1 czerwca 2014

Fajne dziecko

Jakiś czas temu pisałam o współczesnym wizerunku "fajnej mamy". Tym razem, przy okazji Dnia Dziecka, dzielę się swoimi obserwacjami dotyczącymi "modelowego malucha". Temat jest chyba jeszcze trudniejszy i bardziej drażliwy. Przede wszystkim dlatego, że żyjemy w czasach niżu demograficznego. Dzieci nie są już tak oczywistym elementem rzeczywistości i świata wokół nas, jak dawniej.

sobota, 24 maja 2014

Monitory w głowie dziecka

Klęska dobrobytu

Telewizor, komputer, laptop, tablet, smartfon, konsole do gier wszelakich. Współczesne dzieci są w domu otoczone przynajmniej 5 różnymi monitorami. Nieustannie włączone urządzenia multimedialne, są dla nich tak oczywistym elementem codzienności, jak w "naszych czasach" czekanie na wieczorynkę. To była nasza chwila przed ekranem - pół godziny dziennie. Jak jest teraz? Urodzone dzisiaj, przeciętne dziecko, do osiągnięcia wieku 7 lat spędzi 1 pełny rok 24h/dobę przed monitorami. Do ukończenia 18. roku życia urządzenia multimedialne pochłoną 3 pełne lata z jego życiorysu (24h/dobę). Z 80 lat życia, 17,6 spędzi przyklejony do ekranów i ekraników. Właściwie w tym miejscu powinnam zakończyć ten wpis. Wydaje mi się, że przekaz jest jasny - nie pozwól swojemu dziecku zmarnować ogromnej części życia!!!

Ile znaczy za dużo

wtorek, 22 kwietnia 2014

Fajna mama

Współczesny wzór fajnej mamy

Źródło
Kiedy przeglądam strony internetowe i czasopisma skierowane do mam, wyłania się obraz "mamy doskonałej". Przypuszczam, że lansowany jest on także w telewizji, ale że nie chcę się denerwować umysłowym "fast foodem" jakim nas karmi - nie oglądam. Zgaduję, że fajna mama w programach śniadaniowych to zupełnie przeciętna, piękna, szczupła, zadbana kobieta, która:

wtorek, 25 marca 2014

Szkoła charakteru

Źródło
Długo zastanawiałam się nad tym, czy poruszyć tu temat rodziców walczących o lepszy byt dla swoich niepełnosprawnych dzieci. Brzydzi mnie upolitycznienie sprawy. To, że nawet w takich okolicznościach - krzyku bezsilności tych najbardziej potrzebujących - każdy myśli w pierwszej kolejności o tym, jak wykorzystać tę sytuację. Jak perorować, gestykulować przed kamerami, aby wypaść najlepiej. Że znów skupili się na splugawieniu drugiej strony, zamiast dla odmiany usiąść razem i zastanowić się, co można zrobić...

Nie chcę wnikać w aspekt polityczny problemu, tylko społeczny. Do wczoraj łudziłam się, że głosy przeciwne wspieraniu finansowemu rodzin niepełnosprawnych dzieci, są sztucznie wygenerowane, albo opłacane dla podsycenia dyskusji, zrobienia tzw. szumu medialnego wokół sprawy.

poniedziałek, 17 marca 2014

Tu wolno płakać

Źródło
Dlaczego niemowlę płacze? Nie ma poradnika dla rodziców ani portalu internetowego, który nie wymieniałby potencjalnych przyczyn płaczu dzieci. Stale elementy wyliczanki to: głód, brudna pieluszka, za ciepło/za zimno, zmęczenie, potrzeba zmiany otoczenia, zwrócenie na siebie uwagi, ból brzuszka, ząbkowanie. Są też subtelne wskazówki dotyczące niemowlęcej mowy ciała - jeśli rusza główką na boki, chodzi o jedzenie, jeśli wierzga rączkami i nóżkami, chce zmienić otoczenie, podkurczone nóżki to najczęściej ból brzuszka, etc. Oczywiście dobrze jest przygotowując się do roli rodzica zapoznać się z potencjalnymi problemami małego człowieka, który jako istota nowa na tym świecie, nie potrafi jeszcze zbyt dobrze wyrażać swoich potrzeb. Czytając te artykuły mam jednak wrażenie, że sprowadza się w nich dziecko do "urządzonka". Trzeba zapoznać się z instrukcją obsługi, sprawdzić wszystkie funkcje - poziom naładowania baterii, obudowę, temperaturę, poklepać, pobujać a jeśli nadal nie działa jak powinno, podpiąć przyczyny płaczu pod kolki - worek bez dna, albo ewentualnie ząbkowanie. Powstały nawet urządzenia tłumaczące płacz niemowląt! Trochę jakby dzieci były przybyszami z innej planety, a ich mowę trzeba było tłumaczyć na "nasz".

Dziecko też człowiek

Drogi przyszły, albo świeżo upieczony rodzicu,

środa, 12 marca 2014

Dzieci versus maszyny

Autor: hotblack, źródło: morgueFile
W ostatnim numerze renomowanego czasopisma "Pediatrics" pojawił się bardzo ciekawy artykuł, otwierający dyskusję na temat problemu tak powszechnego, że do tej pory niezauważanego. Autorzy projektu obserwowali opiekunów i dzieci spożywających wspólnie posiłki w restauracjach typu fast food. Doskonale przeszkoleni badacze, przyglądali się zachowaniom i relacjom opiekunów i dzieci. Interesował ich pewien konkretny element wspólnych posiłków... Temat ich dociekań przywiódł mi na myśl rozważania zawarte w wartej przeczytania publikacji "Hedonista" Łozy, Lwa-Starowicza i Mamcarza. Zanim opowiem Wam dokładniej o co chodziło w badaniu, kilka ciekawostek.