niedziela, 3 listopada 2013

Szczepić czy nie szczepić - oto jest pytanie!


Czy szczepić?

Jedno z pierwszych pytań, jakie zadają mi rodzice nowo narodzonych dzieci, to: „co z tymi szczepieniami”? Czy szczepić, jak szczepić, przeciwko czemu szczepić, czy przechorowanie przez dziecko choroby nie pozostawia lepszej odporności niż szczepienie? Pytań wokół tematu jest mnóstwo. Ponieważ budzi także wiele kontrowersji, media z lubością wychwytują nawet najmniejsze niuanse i podsycają walkę zwolenników i przeciwników szczepień, rzucając im co jakiś czas łakomy kąsek typu wycofanie z obrotu szczepionki Euvax B (seria UFA 12001). Na marginesie – bez paniki, po prostu takie są procedury. Nawet, jeśli jedna szczepionka z danej serii jest podejrzana, np. wskutek ludzkiego błędu jak przechowywanie jej w nieodpowiednich warunkach, na wszelki wypadek wycofuje się całą serię. Moje córeczki otrzymały szczepionki z tej serii i naprawdę się tym nie przejęłam mimo złowieszczych nagłówków na większości portali informacyjnych.

W podejmowaniu decyzji o szczepieniu naszych dzieci proponuję odrzucić emocje na bok i spróbować podjąć decyzję w rozsądny sposób. Mam nadzieję, że uda mi się choć trochę uporządkować mętlik powstały wokół szczepień i odpowiedzieć na podstawowe pytania.

Aby zrozumieć po co są szczepienia, cofnijmy się do ery sprzed sztucznej immunizacji.
Wychowanie zdrowego dziecka było nie lada wyzwaniem aż do połowy XX w., kiedy to zaczęły się pojawiać i upowszechniać kolejne szczepionki przeciw najczęstszym i najgroźniejszym chorobom zakaźnym. Matki drżały na myśl o inwalidztwie swoich dzieci z powodu polio, kaszlu łamiącym żebra w czasie epidemii krztuścu, o swoich kruchych maleństwach narażonych na niezliczone choroby zakaźne. Nie było nic gorszego, niż widok własnego dziecka nie mogącego zaczerpnąć powietrza z powodu błonicy, słabnącego z dnia na dzień i umierającego na gruźlicę... Śmiertelne żniwa chorób takich jak dżuma, czy odra, dziesiątkujące regularnie ludność Europy i świata przerażały i napawały poczuciem bezradności. Wystarczy spojrzeć na przerażające obrazy takie jak "Triumf śmierci" Bruegla, albo przypomnieć sobie opisy miasta trawionego przez dżumę w powieści Alberta Camus aby zrozumieć zgrozę tej sytuacji.

Triumf Śmierci - Pieter Bruegel
Triumf śmierci - Pieter Bruegel
W prawie każdej rodzinie dzieci chorowały, umierały lub przeżywały ciężko okaleczone z powodu chorób zakaźnych. Właśnie dlatego twórców pierwszych szczepionek i surowic okrzyknięto „zbawcami dzieci”.

Obraz Roberta A. Thom przedstawiający Jennera zwalczającego ospę prawdziwą.


Po co są szczepienia? Chyba częściowo odpowiedziałam już na to pytanie – dzięki nim współczesne matki śpią spokojniej. Z chorobami wieku dziecięcego jest trochę tak, jak z nagłym atakiem. Możemy czekać biernie aż sparaliżuje znienacka nasz dom, życie rodzinne i zawodowe ale możemy poznać wroga odpowiednio wcześnie na podstawie substancji podanych w szczepionkach i uzbroić się w odpowiednie przeciwciała. Czy to nie rozsądniejszy scenariusz? 
Szczepienia nie tylko mają zapobiegać wystąpieniu choroby u dziecka, ale także chronić przed ich poważnymi komplikacjami, takimi jak podostre stwardniające zapalenie mózgu w przebiegu odry, zapalenie jąder mogące prowadzić do bezpłodności czy głuchota w przebiegu świnki, ciężkie zapalenie płuc w przebiegu grypy. Wymieniać można bez końca, a lista ta prowadzi nas do odpowiedzi na kolejne pytanie – czy odporność zdobyta dzięki szczepieniu nie jest gorsza niż po przechorowaniu choroby?
Zważywszy na poważne ryzyko, jakie niosą ze sobą choroby, przeciw którym szczepimy, nie chciałabym się o tym przekonać na własnej skórze ani tym bardziej na moich dzieciach. Poza tym badania naukowe wykazują, że większość stosowanych dziś szczepionek rozwija odporność porównywalną z tą po przechorowaniu choroby.

Do tego powszechne szczepienia chronią ogół społeczeństwa – pośrednio także osoby niezaszczepione. Doskonałym przykładem jest szczepienie przeciw rotawirusom. W piśmie „The Journal of the AmericanMedical Association” przedstawiono wyniki badań porównawczych dotyczących oceny skuteczności szczepień przeciw rotawirusom. Okazało się, że nie tylko zmniejszyła się częstość hospitalizacji z powodu choroby u dzieci (w USA nawet o 80%), ale także u osób dorosłych (nawet o ponad 40%). Szczepienie przeciw rotawirusom ogranicza transmisję wirusa między najmłodszymi a ich rodzeństwem i rodzicami. Występuje zjawisko tzw. odporności zbiorowiskowej.

Podsumowując, oczywiście na pytanie czy szczepić dzieci odpowiadam TAK!
Mam nadzieję, że rozsądek weźmie górę nad emocjami i lękami w podejmowaniu decyzji o szczepieniu Waszych dzieci. Więcej szczegółowych informacji dotyczących szczepień znajdziecie pod podanymi linkami:
W kolejnym poście napiszę kilka słów o tym jak szczepić, czyli o szczepieniach refundowanych i szczepionkach wieloskładnikowych.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza