Czyli o tym dokąd mogą zaprowadzić nas refleksje nad upływającym czasem.
Są takie momenty, w których człowiek odkrywa, że jego dziecko (tudzież dzieci) nagle, z nocy na noc bardzo urosły. Jednego wieczoru układasz je jak zawsze do snu, całujesz na dobranoc, przykrywasz kołderką i wszystko jest jak zwykle, a następnego - okazuje się, że część dziecka śpi już poza łóżeczkiem, a kołderka prowadzi nieustanną wędrówkę starając się nadążyć za dylematem - przykryć ramiona czy stopy?Matka, jako pierwsza wpada w takich momentach w refleksyjny nastrój. Kiedy już ułoży swoje dziecię/dzieci (z konieczności) zwinięte w kłębki do snu, oddaje się rozważaniom nad tym jak szybko urosły i próbuje przywołać w pamięci ciąg zdarzeń, który do tego doprowadził.


