środa, 16 września 2015

Homeopatia - to naprawdę działa, ale...



Ponad dwa wieki tradycji - czy założenia homeopatii wciąż znajdują uzasadnienie we współczesnym świecie medycznym?


Pomnik Hahnemann'a
Twórcą homeopatii był niemiecki lekarz Samuel Christian Hahnemann (1755-1843). Swoją teorię tworzył w czasach, kiedy nikt jeszcze nie łączył występowania chorób z istnieniem bakterii czy wirusów i nie było leków takich jak antybiotyki. Nieliczne preparaty, które miały jakąkolwiek skuteczność, były jednocześnie bardzo toksyczne (np. opary rtęci, arszenik, wyciąg z wilczej jagody). Na liście działających leków znajdowała się chinina stosowana w leczeniu malarii.  Zaintrygowany nią Hahnemann postanowił wypróbować chininę na własnym organizmie.
Po przyjęciu leku miał atak dreszczy z uczuciem lęku. Ponieważ bardo przypominało mu to objawy malarii (choć nie rozwinął najbardziej charakterystycznego, czyli gorączki), wymyślił pierwszą zasadę homeopatii: similia similibus curentur”, czyli:podobne lecz podobnym”.
Z biegiem czasu opracowano kolejne zasady homeopatii, a wśród nich tę, która wydaje nam się dziś najbardziej charakterystyczna, czyli powielane wielokrotnie rozcieńczanie roztworu z substancją wywołującą objawy podobne do chorobowych. Rozcieńczanie trwa tak długo, aż w końcu w ostatecznym produkcie nie ma już cząsteczek aktywnej substancji. Jak to możliwe, że taki preparat wciąż może działać? Tu pojawia się element magiczny, czyli energiczne potrząsanie (nazywane przez homeopatów  succussion), które ma nadać uzdarawiającą moc roztworowi. Homeopaci zakładają, że im mniej środka czynnego w roztworze poddanym dynamizowaniu (rozcieńczanie plus potrząsanie), tym silniej on działa, natomiast pozbywa się skutków ubocznych.

Dziś znamy skomplikowany mechanizm działania chininy, która zaburza przetwarzanie hemu w wakuolach odżywczych zarodźców malarii. Wiemy też, że dreszcze, które obserwował u siebie Hahnemann mogły być spowodowane zwiększoną reakcją napięciową mięśni w wyniku działania leku, albo hipoglikemią - częstym działaniem niepożądanym chininy. Zgodnie ze współczesną wiedzą dotyczącą nie tylko medycyny, ale i praw fizyki oraz chemii, homeopatia nie ma merytorycznych podstaw działania. Mimo to, nadal wielu uzdrowicieli posługuje się chętnie tą metodą. Nawet wśród wykształconych w duchu współczesnej wiedzy medycznej lekarzy, znajdują się zwolennicy homeopatii. Jak to możliwe? Dlaczego tak wiele osób upiera się, że homeopatia działa?

Z czego wynika skuteczność homeopatii?


Przeciwnicy homeopatii, patrzący na świat “przez szkiełko” twierdzą, że homeopatia nie działa. To nie do końca prawda… Od lat 80’ ubiegłego wieku prowadzone są duże badania i analizy, mające na celu wykazanie, czy preparaty homeopatyczne mają jakąkolwiek skuteczność. Ostatnie takie podsumowanie ukazało się w tym roku w Australii. Wszystkie wiarygodne badania naukowe wykazują właściwie to samo: skuteczność homeopatii jest porównywalna do skuteczności placebo. To nie znaczy, że leki te nie działają. Obrońcy homeopatii burzą się na to stwierdzenie i zaklinają, że ich metoda leczenia nie może działać na zasadzie placebo, ponieważ preparaty te są skuteczne wobec dzieci, niepodatnych rzekomo na takie “manipulowanie”. Czy na pewno? A co z całusem mamy, po którym przestaje boleć otarte kolano? Znam chłopca, który niezależnie od dolegliwości musi mieć “pajsterek”, z którym od razu czuje się lepiej, nawet jeśli choruje na grypę. Każdy rodzic małego dziecka wie doskonale, że myślenie magiczne bardzo pomaga w terapii wszelkich dolegliwości. Nasze domowe spostrzeżenia znajdują potwierdzenie w badaniach naukowych. W renomowanym czasopiśmie naukowym, jakim jest “Nature”, ukazał się artykuł opisujący działanie placebo na dzieci. Praca stanowiła podsumowanie wielu mniejszych badań. Okazało się, że placebo działa dużo skuteczniej na dzieci niż na dorosłych. Przykładowo, w leczeniu ADHD placebo przynosiło efekty u 20-30% dzieci i tylko 10% dorosłych, w migrenowych bólach głowy aż 48.5% dzieci odpowiadało na placebo, a u 25.5% ból całkowicie ustępował w ciągu 2 h po podaniu placebo, podczas kiedy u dorosłych wyniki wynosiły odpowiednio 28.9 i 6.1%. W epilepsji efekty placebo obserwowano u 19% dzieci i tylko 10% dorosłych. Skoro samo placebo bywa skuteczne, dlaczego lekarze po nie nie sięgają, natomiast posługują się czasem homeopatią? Lekarze nie stosują placebo, ponieważ dysponują lekami, których skuteczność jest zdecydowanie większa niż placebo. Stosowanie placebo budzi ponadto wiele kontrowersji natury etycznej. A może w homeopatii jest coś jeszcze? Coś co podnosi ego lekarza, sprawia, że czuje się on uzdrowicielem, a nie tylko medykiem? Jednocześnie coś, co podoba się pacjentom, bo czują się dostrzeżeni i wysłuchani.  

Więcej niż placebo

Holistyczne podejście, próba zrozumienia problemów nie tylko natury fizycznej, ale i duchowej sprawiają, że pacjent czuje się naprawdę dużo lepiej, niż w gabinecie specjalisty koncentrującego się na jednej chorobie. To podejście, na które lekarze posługujący się konwencjonalnymi metodami leczenia często nie mogą sobie pozwolić z racji na ograniczony czas i przygniatającą biurokrację. Nawet jeśli muszą przeanalizować wiele różnych aspektów zdrowia pacjenta aby wybrać optymalne leczenie, nie tłumaczą tego wszystkiego swoim podopiecznym. Czasem, w trudnych przypadkach klinicznych, po godzinach spędzonych na poszukiwaniu najlepszego rozwiązania, wertowaniu literatury medycznej i baz danych, proponuję zastosowanie jakiegoś konkretnego preparatu. Mój pacjent nie widzi całego procesu, który doprowadził mnie do tego punktu, dla niego po prostu wypisałam receptę. Natomiast po godzinie spędzonej w gabinecie homeopaty, który poza dolegliwościami pyta o to, czy jest mu smutno, gdy słucha pianina, czy raczej należy do pogodnych osób, czuje się naparwdę dobrze obsłużony. Myślę, że powinniśmy uczyć się od homeopatów okazywania pacjentom, że traktujemy ich w bardzo zindywidualizowany sposób.

Homeopaci zwracają także dużą uwagę na czynniki, które mogą sprawić, że ich terapia będzie nieskuteczna, czyli tzw. "blokady". Wśród nich, znajdują się uznane czynniki chorobotwórcze, takie jak niewłaściwa dieta, siedzący tryb życia, czy stres. Pozbycie się blokad jest na pewno korzystnym działaniem i zapewnia sukces medyczny uznany także w świetle medycyny konwencjonalnej. Niestety, homeopaci odżegnają także od szczepień ochronnych, co już stanowi istotne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia małych dzieci. Nie spotkałam jeszcze homeopaty, który po odradzeniu szczepień ochronnych podjąłby się leczenia ropnego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, tężca, czy różyczki wrodzonej.
 
Preparat homeopatyczny z bagna zwyczajnego

Dotarliśmy tym samym do ważnego zagadnienia - czy homeopatia jest bezpieczna?


Produkty homeopatyczne nie zawierają żadnych aktywnych składników, trudno więc aby wywoływały działania niepożądane, (choć obserwuje się czasem reakcje alergiczne, t.j. pokrzywka). To nie determinuje jednak bezpieczeństwa ich stosowania. Zagrożenie wynikające ze stosowania homeopatii polega na tym, że metoda ta często zastępuje należytą, naprawdę skuteczną terapię. Dziecko leczone jedynie homeopatią jest de facto pozbawione właściwego leczenia.  

Homeopaci posługują się listami objawów chorobowych oraz specyfików, które wywołują podobne objawy, aby zgodnie z założeniem, podobne leczyć podobnym. Jakkolwiek pochylają się nad wszystkimi możliwymi dolegliwościami pacjenta, nie leczą faktycznej przyczyny choroby. Wspólnym mianownikiem dolegliwości i problemów zdrowotnych są dla nich miazmy, czyli rozstrój wewnętrznej energii życiowej. Hahnemann wyróżniał trzy miazmy, z których najważniejszą była psora (gr. swędzenie). Stłumiony świeżb miał dawać początek wszystkim chorobom objawiającym się swędzeniem skóry - od reakcji alergicznych, po cholestazę wątrobową, a do tego sprzyjać rozwojowi dalszych schorzeń takich jak epilepsja, nowotwory, niedosłuch czy zaćma. Od czasów Hahnemanna wyznawcy homeopatii rozbudowali listę miazm o np. miazmy gruźlicze, czy rakowe. Przypominam, że Hahnemann budował swoje teorie w czasach, kiedy niewiele jeszcze było wiadomo o podłożu większości chorób. Dziś trudno już jednak wiązać konkretne schorzenia z miazmami. Skupianie się na poszukiwaniu obszaru energii witalnej, która podlega rozstrojowi może spowodować opóźnienie w postawieniu właściwej diagnozy i należytym leczeniu. To chyba podstawowe i najważniejsze zagrożenie wynikające ze stosowania homeopatii.

Zapamiętaj:

·         Wszystkie objawy niepokojące, jakie obserwujesz u swojego dziecka skonsultuj z lekarzem pediatrą. Poszukiwanie pomocy u homeopaty, czy przedstawiciela innych dziedzin medycyny niekonwencjonalnej nie może opóźnić właściwego rozpoznania choroby.

·         Preparaty homeopatyczne nie mogą zastąpić uznanego, skutecznego leczenia chorób. Zaniechanie właściwego leczenia na rzecz homeopatii jest błędem, który może kosztować zdrowie, a w skrajnych przypadkach życie dziecka.

·         Jeśli Twoje dziecko stosuje jakiekolwiek preparaty medycyny niekonwencjonalnej, w tym homeopatyczne, poinformuj o tym pediatrę. W niektórych sytuacjach, mogą zaburzać obraz choroby lub kolidować z właściwym leczeniem.

·         Przypisywane preparatom homeopatycznym wzmocnienie odporności nie może zastąpić uznanych metod zapobiegania chorobom, takich jak szczepienia ochronne.   

PS.
Powyższy artykuł ukazał się w czasopiśmie Dziecko w nieco streszczonej i ładniejszej wersji :) Przy okazji pragnę powiedzieć, że pisanie tego tekstu było dla mnie wspaniałym wyzwaniem, dziękuję, że mogłam się wypowiedzieć na tak ważny temat na łamach poczytnego czasopisma!

Zdjęcia pochodzą z:
„Hahnemann Memorial at Scott Circle” autorstwa dbking - flickr. Licencja CC BY 2.0 na podstawie Wikimedia Commons - https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Hahnemann_Memorial_at_Scott_Circle.jpg#/media/File:Hahnemann_Memorial_at_Scott_Circle.jpg 

 "LedumPalustre15CH". Licencja: CC BY-SA 3.0 na podstawie Wikimedia Commons - https://commons.wikimedia.org/wiki/File:LedumPalustre15CH.jpg#/media/File:LedumPalustre15CH.jpg

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza