sobota, 7 kwietnia 2018

Toksoplazmoza wrodzona – jak uniknąć problemu


(Rozgrzeszamy koty, przynajmniej częściowo)

Toxoplasma gondii to mikroskopijny pierwotniak. W krajach rozwiniętych, o umiarkowanym klimacie, t.j. w Polska – do zakażenia dochodzi u 10-50% społeczeństwa. W krajach rozwijających się, o gorszych warunkach sanitarnych – u ponad 80% mieszkańców. Zdecydowana większość osób przechodzi zakażenie bezobjawowo. Kiedy dojdzie do niego w ciąży - u ciężarnej także nie występują żadne objawy choroby, ale pierwotniaki mogą przeniknąć do płodu i spowodować szereg wad. W przebiegu toksoplazmozy wrodzonej najczęściej uszkodzeniu ulegają narząd wzroku oraz ośrodkowy układ nerwowy.

Obecnie toksoplazmoza wrodzona to jedno z naczęstszych (obok cytomegalii) zakażeń odpowiedzialnych za wady wrodzone u dzieci. Większość osób kojarzy chorobę z kotami. Tak też było w przypadku wielu kobiet, które uległy zakażeniu w czasie ciąży.
- „Unikałam kotów, oddałam nawet swojego do rodziców, nie głaskałam przez całą ciążę, jak to się mogło stać, że moje dziecko jest chore?”  - zapytała mnie niedawno jedna z pacjentek. Niestety choroba tak bardzo wiązana jest z kotami, że zapomina się o innych – bardziej istotnych drogach zakażenia. Mam nadzieję, że ten tekst pomoże zrozumieć historię naturalną zakażeń i pozwoli uchronić kolejne dzieci przed toksoplazmozą wrodzoną.


Kiedy kobieta w ciąży może ulec zakażeniu?

Do zakażenia zagrażającego dziecku może dojść (poza wyjątkowymi sytuacjami jak upośledzenie odporności w przebiegu zakażenia HIV) wyłącznie u kobiet, które nie uległy zakażeniu toksoplazmozą przed ciążą. Przebycie zakażenia wcześniej, jest praktycznie równoznaczne z gwarancją bezpieczeństwa dla płodu. 
Co z tego wynika? Warto sprawdzić swój status jeszcze przed planowaną ciążą, bądź najszybciej jak to możliwe w ciąży. Badanie polega na sprawdzeniu obecności przeciwciał przeciwko toksoplazmozie (IgM i IgG) we krwi. Dodatni wynik badania przed ciążą oznacza, że nie ulegniesz zakażeniu w ciąży. Ujemne wyniki mówią, że musisz zachować szczególną ostrożność, ponieważ możesz ulec zakażeniu.
Jeśli wyniki są ujemne – warto powtarzać badania przynajmniej raz w każdym trymestrze, aby ocenić, czy nie doszło do zakażenia w czasie ciąży. W razie pojawienia się nowych przeciwciał u ciężarnej  podejmowane są kolejne kroki diagnostyczne i terapeutyczne.

Jeśli dojdzie do zakażenia w czasie ciąży – jakie jest ryzyko dla płodu?

Nie każde zakażenie w ciąży kończy się wadami wrodzonymi u dziecka. Ryzyko przeniknięcia pierwotniaków do płodu jest najmniejsze w I trymestrze, a największe (ok 70%) w ostatnim trymestrze ciąży. Konsekwencje zakażenia u dziecka przedstawiają się natomiast odwrotnie – choć ryzyko zakażenia w I trymestrze jest dosyć niewielkie, jeśli już do niego dojdzie, zwykle kończy się ono poważnymi wadami, t.j. wodogłowie, mikrocefalia (zbyt mała główka), czy obustronna ślepota, a nawet śmiercią płodu. Pierwotniaki wywołują bowiem spustoszenie w kształtujących się dopiero narządach. W ostatnim trymestre zdecydowanie rzadziej dochodzi do powikłań neurologicznych. Aktualne pozostaje jednak ryzyko poważnych wad narządu wzroku. Objawy toksoplazmozy wrodzonej mogą pojawić się już w czasie życia płodowego i być obecne u dziecka zaraz po urodzeniu, ale mogą się rozwinąć dopiero w pierwszych miesiącach życia. Innymi słowy – urodzenie zdrowego dziecka przez kobietę, która przebyła toksoplazmozę w ciąży nie gwarantuje jeszcze, że maluch będzie wolny od problemów.

Diagnostyka zakażenia u dzieci bywa bardzo trudna, szczególnie jeśli mama nie wykonywała badań w ciąży. Wykonywanie regularnych badań (j.w.) zdecydowanie ułatwia zadanie, ale to rzadki scenariusz. Kobiety często wykonują badania zbyt późno, albo wcale. Toksoplazmozę można leczyć, choć jest to długotrwałe i nie pozbawione działań niepożądanych. Diagnostyka toksoplazmozy wrodzonej i decyzje o podjęciu leczenia u dziecka to jedne z najtrudniejszych zadań w pracy specjalistów chorób zakaźnych. Dlatego szczerze zachęcam do podjęcia działań profilaktycznych. Najlepsze, co można zrobić, to w ogóle uniknąć problemu!

Jak ochronić siebie i swoje dziecko przed zakażeniem?

Aby zrozumieć na czym polega profilaktyka zakażenia, trzeba poznać cykl życiowy pasożyta. Ponieważ jest on dość skomplikowany, przedstawię najważniejsze dla nas etapy. Docelowym żywicielem toksoplazmoz faktycznie są koty. Kot zakaża się przez zjedzenie skażonego mięsa (jeśli jest wychodzący, może ulec zakażeniu polując na małe ssaki i ptaki, jeśli nie wychodzi z domu –zjadając surowe mięso bez uprzedniego zamrożenia). Zakażony kot wydala oocysty przez ok 2-3 tygodnie. Oocysty nie są od razu niebezpieczne – muszą dojrzewać przez min. 1 dzień, optymalnie w ciepłych i wilgotnych warunkach. Zjedzenie pokarmów zanieczyszczonych takimi „odleżanymi”-inwazyjnymi oocystami może doprowadzić do zakażenia. Jak można się łatwo domyślić – ryzykowne jest zatem jedzenie niemytych owoców i warzyw, szczególnie tych rosnących w ziemi lub nisko przy ziemi (np. sałata, rukola, rzodkiewki, marchew, truskawki). Oczywiście przygotowując posiłki w domu – dbamy o to aby były należycie umyte. Czy potrafisz zaufać w tym względzie kucharzowi, kiedy zamawiasz sałatkę w restauracji?

Zasada nr 1. Jeśli nie przebyłaś do tej pory toksoplazmozy (albo nie wiesz, czy masz to za sobą) dbaj o to aby owoce i warzywa były zawsze dobrze umyte. Nie jedz surowych owoców i warzyw poza domem. Osoby, które nie mają odpowiedniej wiedzy w tym zakresie, wezmą Cię pewnie za wariatkę, która ma w nosie zasady zdrowego odżywiania kiedy odsuniesz od siebie wszystko co zielone i świeże, ale nie przejmuj się – są priorytety! Dostawę witamin możesz nadrobić w domu J

Zasada nr 2. Prace w ogrodzie wykonuj w rękawicach, nie dotykaj okolicy ust w ich czasie, a po ich zakończeniu zawsze dokładnie myj ręce. Staraj się dbać o czystość dłoni. Krótko obcięte paznokcie są zdecydowanie mniejszym rezerwuarem zarazków, w tym toksoplazmozy.

Zasada nr 3.
Samo posiadanie kota nie jest niebezpieczne – wystarczy czyścić mu odpowiednio często kuwetę. Źródłem toksoplazmozy są zazwyczaj młode kociaki. Jeśli jesteś właścicielką kota (kotów), czyść kuwetę 2 razy dziennie. Dla zwiększenia bezpieczeństwa można poprosić  o przejęcie tego obowiązku na czas ciąży kogoś z domowników lub wykonywać go w jednorazowych rękawiczkach. Potem oczywiście trzeba umyć dokładnie ręce. Mimo posiadania kota, ani mi, ani moim koleżankom po fachu - do tej pory „nie udało się” zarazić toksoplazmozą. Wiedza, to klucz pozwalający zachować mruczących milusińskich przy sobie ;)

Kolejny ważny przystanek w wędrówce pasożyta, to wytworzenie cyst w tkankach zwierząt, które zjadły inwazyjne oocysty  – czyli produkty zanieczyszczone kocim kałem. Z oocyst u nowego gospodarza uwalniane są kolejne formy pasożyta, które wędrują z krwią i limfą do różnych tkanek i narządów (np. mięśni, mózgu, oczu). Tam powstaje forma cyst, która może przetrwać latami, nie wywołując żadnych objawów u gospodarza. Zjedzenie niedogotowanego mięsa, zawierającego cysty to najczęstsza droga zakażenia toksoplazmozą u ludzi!

Zasada nr 4. Unikaj niedogotowanego, niedopieczonego bądź niedosmażonego mięsa w ciąży. Jedzenie grilowanych bądź krwistych lub średniokrwistych dań mięsnych to najczęstsza pułapka.

Zasada nr 5. Używaj osobnej deski do krojenia mięs oraz innych produktów spożywczych, które nie ulegną potem obróbce cieplnej. Nawet mycie desek kuchennych nie daje absolutnej gwarancji, że cysty zostały skutecznie usunięte z rowków po krojeniu. To kolejny powód, dla którego kobiety w ciąży powinny unikać jedzenia surowych produktów poza domem, gdzie nie ma gwarancji co do przestrzegania tej zasady.

Podsumowując, warto poznać swoją sytuację dotyczącą toksoplazmozy jeszcze przed planowaną ciążą lub najszybciej jak to możliwe w ciąży. Najczęstszą drogą zakażenia toksoplazmozą w czasie ciąży jest jedzenie niedomytych, surowych  produktów spożywczych bądź niedogotowanych potraw mięsnych. Jeśli będziesz przestrzegać powyższych zasad - uda Ci się uniknąć ogromnych problemów! Dobra wiadomość – możesz zachować swojego kota! J

Przedstawiam swoją kocicę, której nie udało się zarazić mnie toksoplazmozą ;)

PS. Powyższy artykuł ukazał się (w wersji redakcyjnej) w czasopiśmie "Dziecko" :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza