wtorek, 22 lipca 2014

Miejsce, w którym można się zakochać

Tym razem trochę dłużej niż zwykle czekaliście na kolejny post. Korzystałam z pierwszego od dawna urlopu. Tydzień wolnego. W tym 5 dni odpoczynku nie tylko od pracy, ale i od obowiązków domowych. Dziewczynki zostały u ukochanych dziadków, a my tak naprawdę pierwszy raz odkąd przyszły na świat, mogliśmy cieszyć się sobą i faktycznie odetchnąć. Marzyło nam się miejsce z dala od pędzącego świata, zgiełku miasta. Chcieliśmy jednocześnie dobrze wykorzystać każdy jeden dzień. Znaleźliśmy miejsce, które idealnie wkomponowało się w nasze plany...

Z jednej strony chętnie zachowałabym wiedzę o tym miejscu dla siebie, nie zależy mi na ściąganiu tłumów do ostoi spokoju ;) Z drugiej strony tkwi we mnie potrzeba promowania wszystkiego, co piękne, polskie i zrodzone z miłości i pasji.

Strumyki

Doktor Mama
Dom Strumyki
Są takie miejsca, gdzie od razu wiem, że będzie mi dobrze, są tacy ludzie, z którymi od razu wiem, że będę się dobrze czuła. Tak właśnie było ze Strumykami w Sierakowskim Parku Krajobrazowym. Piękny dom, którego każdy kąt mówi o marzeniu właścicieli, urzeczywistnionym dzięki połączeniu ogromnej pasji i ciężkiej pracy. Na wzgórzu, pośrodku pól, lasów i stawów. Po horyzont niczym nie skalane piękno przyrody.


Niewątpliwym atutem agroturystyki Strumyki jest właśnie lokalizacja sprzyjająca aktywnemu wypoczynkowi. Dookoła kilometry cudownych tras na wycieczki rowerowe; możliwość spływu kajakowego m.in. niedaleką Obrą, (po której prowadził nas zimorodek, co jakiś czas przysiadając na gałęziach powalonych drzew); kąpiele w niezliczonych jeziorach Sierakowskiego Parku Krajobrazowego i spacery wśród pól i lasów.
Doktor Mama
Okolica z lotu ptaka

Piękne krajobrazy, to jednak nie wszystko - miejsce, jego klimat, atmosferę tworzą przede wszystkim ludzie. Niezwykle ciepli, otwarci i przede wszystkim czerpiący radość i satysfakcję ze swojej pracy. 

Nie można nie wspomnieć o doskonałej kuchni Strumyków. Na śniadania świeżo pieczony, chrupiący chleb, warzywa i owoce do wszystkich dań prosto z ogródka. Każdego dnia Gospodarze zaskakiwali nas pysznymi daniami i prześcigali się w przygotowywaniu rewelacyjnych deserów (do tej pory nie potrafię rozstrzygnąć co było smaczniejsze - Creme Brulee Michała, czy Brownies Kasi ;))
Doktor Mama
Było tak pyszne, jak wygląda! :)

Popołudniami - chwile relaksu przy dobrej książce, długich rozmowach i degustacji trunków wytwarzanych w Strumykach (do wyboru wina, piwa, nalewki, grappa - winnica, to kolejne kiełkujące marzenie :)), a w tle Jose Gonzales, Sting, Tracy Chapman, Tori Amos... jednym słowem - świetna muzyka sprzyjająca odpoczynkowi.
Doktor Mama
Winnica na wzgórzu wydała już całkiem niezłe owoce...
Kiedy słońce chyli się ku zachodowi, taras zamienia się w pierwszy rząd niezwykłego teatru. W rolach głównych pokraczne bociany, smukłe czaple, orkiestra świerszczy i polnych ptaków oraz absolutne gwiazdy wieczoru - dostojne żurawie. Kiedy zaczynają swą majestatyczną pieśń, wszystko inne milknie w zachwycie. Tylko w głębi duszy rezonuje ta cienka struna tęskniąca za takim światem - dzikim, pięknym i prawdziwym. Mieliśmy wrażenie, że Dyrygent tego wspaniałego widowiska, doskonale wiedział jak bardzo tego potrzebowaliśmy...
Doktor Mama
Scena wieczornych spektakli :)

Kilka dni w Strumykach wystarczyło, żeby zrelaksować się, wyciszyć i "naładować baterię" przed powrotem do codzienności. Tylko jedna drobna rzecz uwierała jak drobny kamyk - tęsknota za dziećmi. Dziewczynki na pewno czułyby się tam doskonale - miejsce świetnie nadaje się na wyjazd z pociechami, a Gospodarze Strumyków mają głowę pełną pomysłów na organizowanie czasu dla malców. Następnym razem zabierzemy je ze sobą :)

Doktor Mama



3 komentarze:

  1. Ja też tam chce! Może się kiedyś wspólnie z dziewczynkami wybierzemy:) Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że skrzyknięcie wspólnego wyjazdu to naprawdę świetny pomysł! :)

    OdpowiedzUsuń